W związku z tym, że postanowiłam iż w tym roku zadomowi się w naszym domu prababcia choinki, czyli podłaźniczka, ekstremalnie potrzebne były mi gałęzie i patyki. A że w centrum Krakowa trudno takowe znaleźć (wprawdzie tuż za rogiem Park Krakowski, ale konia z rzędem temu kto znajdzie tam choć mały patyk dla psa) to jedziemy. Kierunek: Czułów, Rezerwat Zimny Dół. Cudnie, nieprawdaż? Nie dość, że zima to jeszcze zimny i do tego dół…
Dziurawą i to bardzo drogą (zazwyczaj wybieramy okrężne dziurawe drogi:)) do jechaliśmy do wsi, do parkingu można by rzec “pod wiszącą skałą”:

I dalej drogą wąską, asfaltową:


koło domów, brzydkich, ale lokalizacji można im pozazdrościć…

I jesteśmy na początku ścieżki dydaktycznej… Rezerwat Zimny Dół to “częściowy rezerwat przyrody nieożywionej” (co to oznacza? wg art. 5 ust. 4 ustawy  o ochronie przyrody : ochrona częściowa umożliwia „ochronę
gatunków roślin, zwierząt i grzybów dopuszczającą możliwość redukcji
liczebności populacji oraz pozyskiwania osobników tych gatunków lub ich
części” ), utworzony w 1991 roku. Jest to jeden z najmniejszych na Jurze rezerwatów, jego powierzchnia to jedyne 2,22ha, wchodzi w skład Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego. Ochronie podlegają formy skalne podlegające procesom krasowym oraz okazy bluszczu kwitnącego Hedera Helix . Cóż w górę…

 

Na szczycie mnóstwo skał, skałek tworzących labirynt :

 

 

 

Dochodzimy do unikalnego na Jurze skalnego przesmyku, korytarza o ścianach wysokich na 2 metry:

I cudowne małe jaskinie, zakamarki:

 

Gdyby padał deszcz lub śnieg z łatwością można by znaleźć schronienie…

 

 

Chyba padało i było cholernie zimno, stąd te sopelki:

a oto i rzeczony bluszcz, tyle że nie jest to czas kwitnienia:

Czas schodzić w dół, ale nie tą szczeliną, może po jakiejś kuracji odchudzającej…

ostatni rzut okiem z dołu…

i do domu, do ciepełka… Z patyczkami.
I parę godzin później, moja wariacja na temat podłaźniczki:

 

Co to takiego? Podłaźniczka to przyozdobiony czubek jodły lub świerka lub gałązka sosny, symbol życia i lasu, wieszany pod sufitem w okresie przesilenia zimowego-Szczodrych Godów/bożego narodzenia. Nazywane były gajami, sadami albo drzewkami, przystrajane były jabłkami, orzechami itp. z czasem słomianymi ozdobami, by ewoluować w postać tzw. “pająka”. Dopiero na przełomie XVII/XIX wieku wśród szlachty polskiej spopularyzował się zwyczaj niemieckich protestantów przystrajania choinki. Chłopi początkowo ciągle podwieszali ją za czubek u sufitu…

Praktyczne informacje:
Wikipedia tutaj
Strona Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego tutaj