Dzisiaj nauczmy się czegoś o roślinach. Idziemy do sklepu zwanego
Zakrzówek. Znajdziemy tam darmowego jedzenia. I to nie takiego
pozostawionego po grilujących tam mieszkańcach, ale świeżutkiego,
rosnącego. W tym celu musimy sięgnąć do zapomnianej wiedzy o roślinach
jadalnych, leczniczych, która kiedyś była powszechna, a obecnie to
raczej wiedza dla wtajemniczonych. Przypomnijmy sobie więc co nieco.
Naszym przewodnikiem będzie Karol Szurdak, etnobotanik, technik
farmacji, pasjonat, który w ramach szerszej akcji dotyczącej ustrzeżenia
Zakrzówka przez losem większości terenów zielonych w Krakowie pokaże
nam „złoto” tego miejsca.
Na początek idzie: chrzan, babka
szerokolistna, a zaraz potem : robinia pseudoakacja i klon
jesionolistny, świetny by zaoszczędzić na kupowaniu syropu klonowego:

Tuż za rogiem zwykłe krzaki okazują się być czarnym bzem (mniam soczek) i czeremcha.

Dziką
różę raczej większość z nas zna (pięknie pachnie), tak jak i dąb (ileż
właściwości: żołądek, jelita, przeciwzapalne itp.). Ale już o nostrzyku
żółtym zapewne niewielu słyszało..

Rośnie na miedzy, idealny np. na zakrzepowe zapalenie żył, żylaki, ale także ma właściwości uspokajające.

 

Łączki
okazały się tak przebogate, że udało mi się zanotować raczej tylko
nazwy roślin. Resztę zadania trzeba będzie odrobić w domu. A potem pójść
utrwalić wiedzę z jakimiś tablicami do oznaczania roślin… A były:
głóg, macierzanka piaskowa, krwawnik, rzepik (idealny na herbatę),
dziewięćsił (pod ochroną)..

 

Chwilę odpoczęliśmy pod brzozą (sok brzozowy? komu, komu?).. Poznaliśmy żmijowiec (straszna nazwa) i  bylicę pospolitą:

I poszliśmy do lasu, a tam pilnie notowaliśmy o sosnach i jeżynach:

I nie tylko, bo o niecierpku, przytulii, leszczynie, czosneczku i nawłoci.

Po drodze urocza para udawała, że jest sama w środku wielkiego miasta:

My też skrótem poszliśmy do kanionu 🙂

 

A
tam: szałwia, rozchodnik, ciemiężnik, dziurawiec, perz, popularna babka
lancetowata i kozłek lekarski, żeby nie zapomnieć o dziewannie,
wrotyczu i jaskółczym zielu. UFF, na pewno coś pominęłam…

 

 

 

 

 

No
to co: każdy kupuje Przewodnik do oznaczania roślin leczniczych i
jadalnych? Czy przewodnik Łukasza Łuczaja „Dzikie rośliny jadalne
Polski”?
Albo latem możemy wziąć udział w warsztatach organizowanych przez Jalla! Odzyskaj swoje ciało i Stowarzyszenie To.pole?