To dopiero był wyczyn! Wyjechać w podróż w XIX wieku, choćby taką krótką, kilkanaście kilometrów pod Kraków. A już taką dłuższą, tygodniową! Te tony bagażu, te przygotowania. Już samo przygotowanie do pakowania mogło skutecznie odstraszać. Trzeba było kupić kreacje na każdy dzień, kapelusze, rękawiczki, torebki, przybory toaletowe… Własną zastawę stołową! By w podróży się nie nudzić trzeba było zabrać gry i zabawy, książki. Niewyobrażalne przy dzisiejszej miniaturyzacji, kiedy parkujemy się zazwyczaj w jeden tobołek 🙂
Żeby sobie to wyobrazić warto wybrać się na wystawę w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa do oddziału w Kamienicy Hipolitów (pl. Mariacki 3 Kraków) o uroczym tytule „Jedziemy do wód”.
Gdzie wyjeżdżano?

Na wycieczki bliskie, takie za miasto i dalekie, do uzdrowisk, nad morze, a także w góry. Każde z tych miejsc wymagało osobnych przygotowań. Pakowano wszystko co potrzebne i niepotrzebne w walizy, kufry, pudełka.

 

Maleństwa, nieprawdaż? Niestety takie były wymogi czasów. Aby nie stać się obiektem plotek w trakcie pobytu należało kilka razy dziennie zmieniać kreację, stosownie do okoliczności: stroje dzienne, kąpielowe, wieczorowe itp.
Sporo rzeczy było nieodzownych na czas podróży: naczynia do spożywania posiłków oraz przybory toaletowe. Tu spore pole do popisu mieli ówcześni „projektanci”, a raczej rzemieślnicy, którzy wykonywali specjalne nesesery z miniaturowym ekwipunkiem zabezpieczonym odpowiednio na czas przenoszenia.

 

Oczywiście w trakcie podróży i pobytu urozmaicano sobie również czas grami, a panie robótkami ręcznymi:

Czym przemierzano odległości?
Powozem, omnibusem, koleją. Kiedy w 1847 roku Kraków zyskał połączenie kolejowe, początkowo z Mysłowicami, podróżowanie stało się dostępne dla większej ilości ludzi. Dla biedniejszych, była to rewolucja na miarę tanich linii lotniczych współcześnie. Dwa lata później latem, w weekendy pociągiem spacerowym można było dojechać do uzdrowiska w Krzeszowicach. Kilkadziesiąt lat później, w 1936 supernowoczesnym pociągiem, Luxtorpedą, można było dotrzeć do Zakopanego i Krynicy szybciej niż dziś. W uzdrowiskach pito wody, zażywano kąpieli i pokazywano się w towarzystwie. Zapewne niejedno małżeństwo miało tam swój początek.

 

Walery Eljasz – Radzikowski rozpoczął proces rozdeptywania gór przez turystów. Pisał pierwsze „przewodniki”, zamieszczane w czasopiśmie „Kłosy” relacje z opisami i grafikami nowo wytyczonych szlaków. Pierwsi turyści w górach musieli również spowodować początek produkcji pamiątek i pocztówek…
Robiono też zdjęcia. niektóre w plenerze, niektóre w atelier upozowanym:

Aż nastąpiły czasy turystyki masowej, zorganizowanej: pierwsze biura podróży. W Anglii prowodyrem był Thomas Cook, który w 1841 roku zorganizował wycieczkę dla 570 członków towarzystwa trzeźwości do Loughborough. W Polsce w 1920  we Lwowie powstało pierwsze polskie biuro podróży Orbis, założone przez Ernesta Adama, Maksymiliana Liptay’ego, Józefa Radoszewskiego, dr. Władysława Kesłowicza, Aleksandra Skarbka oraz Ozjasza Wassera.
Orbis szybko się rozwijał, do wybuchu II wojny obsłużył 5 milionów klientów.

A dziś? Rozmaitość kierunków podróży przerasta każdego.  Co wybrać, gdzie pojechać? Ciekawe jak nas kiedyś podsumują? Już widzę te plecaki, walizki, torebki, bagażniki samochodowe, namioty… Spróbujmy wyobrazić sobie takie muzeum podróżowania…
A na razie idźmy do Kamienicy Hipolitów, przenieść się w czasie…

INFO:
strona www Muzeum tutaj
film MHK o wystawie  tutaj
ceny biletów: normalny 7zł, ulgowy 6zł