Szlak Muru Berlińskiego

Nie radze sobie z robieniem map. Kilka podejść, za każdym razem jednym głupim ruchem udaje mi się wykasować wszystko. Dlatego dziękuję Ci szanowna Wikipedio, że jesteś. I że nie wariując z frustracji mogę posłużywszy się Twoją mapką opowiedzieć to, co chcę. A stało się, że w maju (bardzo długo składałam się do tych postów ;)) pojechaliśmy do Berlina, by objechać go szlakiem, nieistniejącego już w większości (bo zburzonego z dużą radością), muru berlińskiego. Gdzieś z tyłu głowy cały czas mamy obrazy z telewizji (?) z tamtego czasu relacjonujące wydarzenia z Berlina, z burzenia podziału. Pewnie dla wszystkim wydarzenia z tamtego okresu są jasne i proste, ale cóż moja edukacja historyczna ma różne dziury, które pojawiają się nagle, nie wiadomo skąd, dlatego poprzypominam sobie trochę. Dla tych co wiedzą: dwa machnięcia myszką i już będą niżej, w akapicie ze szlaku.  Ja sprawdzę skąd się wziął mur berliński?

 

Historia powojennych Niemiec: NRD, RFN, Berlin Zachodni i budowa muru berlińskiego

Pokonane Niemcy zostały podzielone przez aliantów pomiędzy siebie na strefy okupacyjne, dzięki czemu mieli oni kontrolować co się tam dzieje. Podzielono całe państwo i  stolicę na cztery strefy: amerykańską, brytyjską, francuską i sowiecką. Nieszczęśliwie Berlin nie dość że podzielony na cztery to jeszcze pozostał otoczony przez strefę sowiecką, Jak to się później potoczyło wiadomo – ostatecznie część wschodnia  Niemiec zniknęła za żelazną kurtyną, którą dobrze znamy z doświadczeń polskich. Podzielone miasto podzieliło los całego państwa – również rozpadało się na dwa odrębne byty. Berlin Zachodni stał się wyspą na morzu sowieckiego NRD.

Mapa podzielonych Niemiec:

mapa podzielonych Niemiec
źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_Niemiec#/media/File:Deutschland_Besatzungszonen_1945_1946.png

 

Berlińczycy ze wschodu natychmiast zaczęli uciekać na zachód (czyli do Berlina Zachodniego). I szybko zaczęło brakować młodych wykształconych rąk do pracy w NRD. A na dodatek przecież Niemiecka Republika Demokratyczna miała być rajem dla wszystkich. Jak to uciekają?! Wymyślono więc szybko mur i zasieki. Początkowo nieśmiało, umacniano granicę drutem , płotem i szlabanami. Powoli zakazywano wyjazdów. Aż z 12 na 13 sierpnia 1961 roku nocy postawiono szczelne bariery oddzielając Berlin zachodni od wschodniego. Przy tym zablokowano drogi, tory, stacje metra i kolei. Zaczęło się murowanie okien i wejść do budynków zorientowanych na „niewłaściwą” stronę. Drut kolczasty powoli zastępował beton. Poniżej wyraźnym fioletowym kolorem zaznaczono: biegnącą przez środek miasta linię muru berlińskiego i resztę granicy pomiędzy Berlinem Zachodnim a NRD.

 

Mapa podzielonego Berlina:

źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:West_and_East_Berlin.svg
 

Mur berliński – dane statystyczne:

całkowita długość granicy pomiędzy Berlinem Zachodnim a NRD: 155 km

w tym:
granica miejska: 43,1 km
granica z NRD 111,9 km
przejścia graniczne między Berlinem Wschodnim a Zachodnim: 8
przejścia graniczne między Berlinem Zachodnim a NRD: 6
wieże obserwacyjne: 302
bunkry: 20
długość dróg patrolowych granicznych: 124,3 km
długość ogrodzeń z alarmem: 127,5 km
pułapki przeciwpancerne: 105, 5km

Na dodatek mur berliński po każdej udanej ucieczce bywał udoskonalany, uszczelniany: podnoszony – jeśli udało się górą, pogłębiany – jeśli dołem, wzmacniany dodatkowymi zaporami jeśli ktoś bezczelnie przez mur przejeżdżał, i tym podobne. Pod koniec jego istnienia dodano nawet elektroniczne alarmy sterowane komputerowo! W roku powstania muru Ministerstwo Obrony NRD wydało przepisy pozwalające strzelać do osób próbujących przekroczyć granicę z Zachodem, które uchylono dopiero w kwietniu 1989 roku.

 

Upadek Muru berlińskiego

Mur upadł 9 listopada 1989 roku, zdjęcia ludzi na murze, wydłubujących w nim dziury, rozwalających go obiegły cały świat. W ciągu roku został on rozebrany prawie całkowicie. Zanim się zorientowano pozostało niewiele kawałków, które można było zorganizować w coś na kształt muzeum. Części muru powędrowały w świat, dziś (oryginalne bądź i nie) ciągle są sprzedawane jako pamiątki z Berlina (np. na lotnisku).

 

Szlak Muru Berlińskiego – historia

W 2002 roku dzięki staraniom Grun Berlin GmbH rozpoczęto organizowanie rowerowego (i oczywiście pieszego) szlaku śladem muru berlińskiego (Berliner Mauerweg). Prace zakończono w 2006. Szlak ten biegnie głównie starymi  drogami patrolowymi . Łączy sekcje historyczne z zachowanymi fragmentami muru berlińskiego, wież strażniczych i umocnień z terenami zielonymi. Na szlaku ustawiono tablice informacyjne z historią Niemiec, Berlina i muru, ale przede wszystkich upamiętniające ludzie, którzy zginęli usiłując przedostać się na drugą stronę.
Szlak Muru Berlińskiego pewnie można przejechać pewnie w jeden dzień (nie jesteśmy w tym ekspertami), ale nie warto się spieszyć. Po drodze znajduje się sporo fantastycznych miejsc przyrodniczych, muzealnych opowiadających historię z tamtych dni. Nam wapniacka jazda zajęła trzy dni wolnej jazdy po całkiem nieźle oznakowanych drogach (kilka razy tylko zgubiliśmy szlak na dłuższy moment, ale ostatecznie pojechaliśmy równoległą drogą). Czysta przyjemność.

 

Szlak Muru Berlińskiego (Berliner Mauerweg, Berlin Wall Trail) – z centrum Berlina do Teltow

 

Szlak tworzy pełną pętlę, dlatego można zacząć go w dowolnym miejscu. Dla łatwiejszego się po nim poruszania wydano i mapkę i przewodnik (dostępny po niemiecku i angielsku)  . No i ustawiono oczywiście znaki na wysokich słupkach (tabliczki znajdują się dokładnie na tej wysokości na jaką sięgał mur). My zaczęliśmy w centrum Berlina (Mitte), na Placu Poczdamskim (Potsdamer Platz). Łatwo tu dojechać metrem z rowerem, szczególnie jeśli się nocuję na kempingu na obrzeżach (tak jak my). Generalnie przemieszczanie się po stolicy Niemiec to odrębna kategoria przyjemności. Przystanki naziemne i podziemne są fajnie dostosowane także do podróżujących z rowerem: podjazdy, szerokie i długie windy, wagony oznakowane symbolem roweru, w których nie zastanawiasz się czy przeszkadzasz, czy nie. Plac Poczdamski otoczony jest wieżowcami Sony-Center, ekologicznym kompleksem Daimler-City (składa się z 19 budynków, przy czym każdy był projektowany przez innego architekta, nie ma tu klimatyzacji, woda deszczowa jest zbierana i używana itp. ) i kilkoma innymi. Tuż przy wejściu na stację stoją kawałki muru berlińskiego, wokół których kłębi się tłum fotografujących się ludzi.

Na betonowej nawierzchni widzimy wyznaczony kamienny ślad po murze. To nasza trasa. Szlak Muru Berlińskiego. A że znajdujemy się w najbardziej znanej i obleganej części Berlina, którą niegdyś już zwiedzaliśmy, to ruszamy do przodu. Przy Zimmerstrasse znajduje się najstarsza zachowana wieża strażnicza (z 300 wież pozostało zaledwie 5 sztuk, dwie w Brandenburgii i trzy w Berlinie). Ta wieża nie stała dokładnie w tym miejscu, w którą ją widzicie, przemieszczono ją o jakieś 10 metrów. Za rogiem stoi Checkpoint Charlie- dawne przejście graniczne dla zagraniczniaków i dyplomatów (mieszkańcy Berlina nie mogli z niego korzystać). Skąd nazwa? Od języka amerykańskiego telegrafu : checkpoint „A jak alfa, B jak Bravo, C jak Charlie. Wieża z tego checkpointu została niestety zburzona, a oryginalne budynki przeniesione do Muzeum Sił Sprzymierzonych (Alianckie) w Berlinie-Dahlem (zwiedzanie bezpłatne). A tutaj wybudowano kopię przejścia z budynkami, workami z piaskiem i napisem w 4 językach, która genialnie ściąga turystów z całego świata.

 

Muzeum Muru Berlińskiego w Berlinie

 

Obok znajduje się też Muzeum Muru Berlińskiego, wystawa pod gołym niebem i parę innych tematycznych atrakcji. Tuż koło ogromnej wystawy „Topografia terroru”stoi spory oryginalny mur otoczony siatką (co za ironia), która ma go chronić przed „dzięciołami” – ludźmi młoteczkami odbijającymi sobie jego kawałek na pamiątkę ;). Nie opuszczając tego kwartału na pewno dowiecie się prawie wszystkiego o powojennej historii Niemiec (nawet i wcześniejszej, ale nie będę już w to się tu zaplątywać). Zapraszam Was jednak dalej, na dłuższą wycieczkę po Murze.

 

Uważne oko nawet w centrum Berlina dostrzeże różnice w stylu architektonicznym budynków stojących niegdyś po dwóch stronach muru. Z jednej strony jest bardziej jak u nas ;). Pobawcie się w odgadywanie, co było po której stronie muru berlińskiego. Przejeżdżamy też obok Domu Wydawniczego Axel-Springer. Budynek stał tuż przy murze, górując nad nim, był widoczny daleko we wschodnim Berlinie, tak jak i informacje umieszczane na nim. Tak więc można było co nieco „przekazać” na drugą stronę. Wieżowiec błyszczy w słońcu i odbija wszystko co znajduje się dookoła, ale najładniej to chyba niebo… Tuż pod nim stoi wątpliwej jakości pomnik z kawałkami muru berlińskiego i człowiekiem balansującym na nim. O co w nim chodzi? Nie wiem.

 

Bethanien – historia berlińskiego squattingu

 

Niewiele dalej znajduje się Bethanien – obecnie „dom artystów”, w XIX- wiecznym budynkach pokościelnych. Lata 70-te i 80-te to w Europie Zachodniej rozwój squatingu, który nie ominął też Berlina Zachodniego. Było tu sporo różnych budynków, zaniedbanych, opuszczonych, które świetnie nadawały się na miejsca kultury alternatywnej. Zajmowano je, remontowano i stawały się one centrum twórczego życia. Ówcześni squattersi uciekali z wyścigu szczurów, który właśnie wtedy nabierał właściwego rozpędu. Bethanien też próbowano wyburzyć, ale 600 nastolatków na to nie pozwoliło. Berlin Zachodni przyciągał – w nim samym w latach 70/80 w ten sposób zaadaptowano około 160 pustostanów. Po upadku muru berlińskiego w ten sam sposób squotowano budynki w Berlinie wschodnim. Obecnie squoty (spolszczenie) w Berlinie trochę zalegalizowano – niekoniecznie budynki zajmowane są nielegalnie, centra kultury alternatywnej powstają w pustostanach, które miasto udostępnia im po preferencyjnych cenach. Berlin końca lat 70-tych to też miasto Dawida Bowie‚go, który zainteresowany rozwojem muzyki niemieckiej tego czasu zamieszkał tutaj. Więcej – nagrał trzy świetne płyty (można zwiedzić Hansa studio, niedaleko Placu Poczdamskiego, w którym nagrywał, a z którego okien wówczas widać było mur). Co do ruchu squatowego to w Polsce z tych najsławniejszych mieliśmy Elbę w Warszawie (już nie istnieje)i Rozbrat w Poznaniu (chyba jakoś funkcjonuje). My spaliśmy dawno temu na jednym z tego typu miejsc w czeskiej Pradze. Bardzo anarchistycznym. I byliśmy za mało anarchistyczni.

 

East Side Gallery, czyli budowa Muru Berlińskiego

Po pokonaniu mostu na Szprewie Szlak Muru Berlińskiego biegnie wzdłuż East Side Gallery (najdłuższy zachowany odcinek muru wewnętrznego).

 

 

Mur wokół Berlina Zachodniego był na 3,6 m wysoki i  długi na około 160 km. Jego przebieg zmieniał się kilka razy, także jako rezultat wymiany terytoriów.. Pomiędzy dwoma murami (aussere Grenzmauer – mur okalający „Zachód” i innere Grenzmauer – mur  odgradzający „Wschód”) znajdowała się „strefa śmierci” z drogą patrolową, po której poruszali się strażnicy. Po stronie NRD tylko wybrani ludzie mogli mieszkać w bezpośrednim sąsiedztwie do muru berlińskiego. Wielu usiłowało się przedostać. Policja zachodnioberlińska zarejestrowała 5075 ucieczek zakończonych sukcesem między 1961 a 1989, 574 z nich to były ucieczki strażników granicznych. Około 3200 osób zostało aresztowanych podczas próby ucieczki. 128 osób straciło życie. Na Szlaku Muru Berlińskiego umieszczono wiele tablic pamięci, informacyjnych oraz pomników upamiętniających ofiary tamtych czasów.

 

Film „Królik po berlińsku” Bartka Konopki

 

Genialne mur i życie za murem i między murami pokazał Bartek Konopka w filmie „Królik po berlińsku”:

”Początkowo króliki były przekonane, że mur, zasieki i strażnicy z psami są po to, by strzec ich bezpieczeństwa. W rezerwacie żyło się wygodnie. Każdy jego mieszkaniec miał to samo, każdy żył podobnie w jednej z identycznych nor. Nie trzeba było walczyć o pozycję na drabinie społecznej. W ogóle – niewiele trzeba było robić. Króliki były zadowolone. Ale z biegiem czasu okazało się, że trawy jest wprawdzie po równo dla każdego, ale jest fatalnej jakości, i że zaczyna brakować przestrzeni do życia. A wszelkie próby opuszczenia rezerwatu są surowo karane. W końcu mur został rozebrany. W szerokim, wolnym świecie, który się przed nimi otwarł, króliki poczuły się zdezorientowane, zagrożone i nieszczęśliwe. Pierwsze pokolenie nie potrafiło znaleźć sobie w nim miejsca. Szanse mają być może młode króliki, które urodziły się już poza rezerwatem” – tak tę metaforę życia i przemian w Niemczech Wschodnich streszczono w programie Planet Doc Review. ”Celna i miejscami humorystyczna analiza szeregu czynników, które doprowadziły do budowania się postawy typowej dla homo sovieticus.”

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75475,7233549,Kroliki_patrza_na_ludzi_zza_berlinskiego_muru.html#ixzz3xttDt22g

 

East Side Gallery to odcinek muru wschodniego. Granica przebiegała tu na rzece i mur berliński znajdował się tylko w NRD. Tuż po upadku muru berlińskiego i zjednoczeniu Niemiec artyści różnej maści z różnych zakątków świata pomalowali ten 1316 m odcinek, po czym objęto go w 1991 roku ochroną. Jednym z bardziej znanych jest „test the best” autorstwa Birgit Kinder przedstawiający trabanta przebijającego dziurę w murze, czy też „Todliche Liebe” (tłum ludzi przełamujący mur berliński) albo „Bruderkuss„, czyli pocałunek między Breżniewem a Honeckerem. Część muru została niestety zniszczona, by uzyskać dostęp do nabrzeża. Ale ciągle jest tu sporo miejsca, by usiąść, wypić piwo i posłuchać muzyki granej na wolnym powietrzu.

 

Szlak Muru Berlińskiego: Oberbaumbrucke, Molcule Men i uprowadzenie statku

 

Przejeżdżamy z powrotem przez Szprewę po Oberbaumbrucke, najładniejszym moście w całym Berlinie wybudowanym w latach 1894/96. Jego środkowa część została wysadzona na rozkaz Hitlera (częściowo wieżyczki i most między nimi). A że na rzece była granica, to niekoniecznie spieszono się z jego odnową (Odbudowano go dopiero w 1995). Na jednej z wież znajduje się 2 metrowy niedźwiedź berliński z miedzi, na drugiej brandenburski, również 2 metrowy orzeł. Mają oni chronić przed podziałami i głupotą ludzką. W skrócie 😉 Stojąc na moście i spoglądając na południe zobaczymy w rzece rzeźbę amerykańskiego artysty Jonathana Borofsky’ego z serii”Molcule Men” umieszczoną w miejscu trójstyku dzielnic Treptow, Kreuzberg i Friedrichshain. Berlińczycy złośliwie nazwali to dzieło „trzech agentów ubezpieczeniowych walczy o nowego klienta” (sponsorem była firma Allianz). Z rzeką Szprewą związana jest też wywołująca uśmiech, jedna z bardziej spektakularnych ucieczek:  13 młodych marynarzy upiło kapitana, porwali 350-tonowy statek i zakotwiczyli w Berlinie Zachodnim. Kapitan po wytrzeźwieniu odpłynął statkiem z powrotem. Na brzegu w parku stoi też pamiętająca czasy muru wieża obserwacyjna, dość zrujnowana. Ma piwnice i dwa piętra z małymi okienkami i pokój widokowy na górze. Przed zburzeniem uchroniła ją wschodnioberlińska artystka i piosenkarka Kalle Winkler zajmując ją na galerię.

 

 

Pomnik sowiecki w Treptow Park i obrzeża Berlina: Rudower i Gropiusstadt 

Na pewno, nawet z wysokości siodełka, nie da się przegapić kolejnej pozostałości po Związku Sowieckim, czyli pomnika w Parku Treptow. Został tu postawiony w 1949 roku ku pamięci 5000 rosyjskich żołnierzy poległych w bitwie o Berlin. Jest to 12 metrowej wysokości 70-tonowa figura żołnierza Mikołaja Iwanowicza Masalowa, sierżanta Armii Czerwonej, który ocalił 3 -letnią dziewczynkę od kul. Postać mężczyzny trzyma na ręku dziecię, a stopami niszczy swastykę Monumentalnie 😉 W tym też miejscu 31 sierpnia 1994 roku kanclerz Helmut Kohl i prezydent Borys Jelcyn oficjalnie wyprowadzili wojsko rosyjskie z Niemiec. Musicie to zobaczyć: ten przeogromny plac z monumentalnym pomnikiem. Architektura radziecka w szczytowej formie 😉

 

Mur Berliński, Pomnik sowiecki w Treptow Park

Po minięciu pomnika mogliśmy w końcu pomknąć trochę szybkiej wzdłuż kanału Teltow i drogi numer 113. Długie proste odcinki wśród drzew, dokładnie po granicy między Berlinem a Brandenburgią (Po upadku muru pozostały pasy  taniej ziemi  i  wykorzystano je na drogę szybkiego ruchu).

 

Rudow – miasteczko z kobiecym kwartałem

 

Kiedy pożegnamy się z kanałem Teltow, a droga schowa się w tunelu po prawej stronie naszej Berliner Mauerweg (Szlak Muru Berlińskiego) pojawi się Rudow, dawniej miasteczko, dziś obrzeża Berlina. To tutaj znajdziemy małe wzgórze (Rudower Hohe), gdzie można pozjeżdżać na nartach, albo napić się mleka, czy zjeść mięso z ostatniej farmy w Neukolln. Ciekawostką jest tzw. kobiecy kwartał:  1 listopada 1996 roku dwadzieścia ulic i skwerów otrzymało nazwy na część kobiet. A co! Przejeżdżamy jeszcze kolejne z wielu przejść granicznych między wschodem a zachodem (Z tego akurat, czyli Waltersdorfer Chaussee mogli korzystać tylko zachodni berlińczycy i obcy udający się na lotnisko Schonefeld). Jeśli jednak nie pojedziemy na lotnisko, a dalej śladem muru Berlińskiego, to dotrzemy jeszcze do Gropiusstadt.

 

Gropiusstadt – bauhaus i „My, dzieci z Dworca ZOO”

 

Osiedle to otrzymało nazwę po znanych architekcie czasów bauhausu Walterze Gropiusie, który je zaprojektował. Powstało między 1962 a 1975 rokiem i na koszt miasta i zamieszkało tu 50 000 osób (w 18 500 mieszkań). Jedno wielkie mrowisko i budynków i ludzi. To właśnie tutaj mieszkała Christiane F., bohaterka powieści „My, dzieci z Dworca ZOO”.  Załóżmy, że blokowiska znamy z polskiej rzeczywistości, więc niekoniecznie chcemy się w nie zagłębiać, dlatego szybko przejeżdżamy jeszcze nad autostradą i pozostałościami po Dreilinden, największym z czasów NRD przejściu granicznym. Wielu zachodnich berlińczyków stało tu w wielogodzinnych kolejkach, odpowiadając na pytanie, czy wiozą „broń, amunicję lub odbiorniki radiowe”. Tuż za nim mijamy pomnik z różowym czołgiem” i osiągamy Checkpoint B czyli Bravo.

To koniec pierwszego rowerowego dnia na Szlaku Muru Berlińskiego. Za nami jedynie jakieś 85 km, a taki długi post … Już zapraszam na następną część szlaku 😉

 

Pytania, interpelacje, postulaty, sprostowania – piszcie śmiało w komentarzach 🙂