Street art na Berliner Mauerweg, mur berliński

 

Ta część Berliner Mauerweg była według mnie najładniejsza. Przez większość dnia śledziliśmy mur berliński pomiędzy historycznymi i zabytkowymi miejscami w Poczdamie i Berlinie z listy światowego dziedzictwa UNESCO. W sumie czego innego można było się spodziewać po Poczdamie, mieście znanym z olśniewających pałaców i ogrodów? To dzięki Hohenzollernom, którzy wybrali sobie to miasto na letnią rezydencję, wygląda ono dziś tak zadziwiająco. Dziś nasz szlak biegnie granicami Poczdamu i omija jego największe atrakcje. A są powody, aby go odwiedzić i zwiedzić. Co zobaczyć poza szlakiem?

 

Poczdam – największe atrakcje, czyli co warto zobaczyć poza Szlakiem Muru Berlińskiego

 

Przez Neuener Tor, czyli przez jedną z trzech zachowanych bram prowadzących do miasta (swego czasu była pierwszym przykładem wpływu wiktoriańskiego architektury neogotyckiej na kontynencie) dotrzemy do Dzielnicy Holenderskiej (Hollandisches Viertel). Dziś samo centrum Poczdamu, w XVIII wieku było dzielnicą wybudowaną dla robotników sprowadzanych z Holandii, którzy mieli rozbudowywać miasto. Składa się z pięknych 134 domów zbudowanych z cegły, zgrupowanych w cztery czteroboczne bloki w stylu baroku holenderskiego. Prześliczny kawał Holandii poza Holandią. No ale największą atrakcją Poczdamu , o której każdy słyszał jest Pałac Sanssouci i jego cesarskie ogrody tarasowe, położony w ogromnym parku. Tym razem pałac przytłoczy nas przepychem stylu rokokowego, a ogrody uderzą w nas barokową dekoracją, tarasowych układem i szumem wody w zmyślnych fontannach. Trzeba zwiedzić! Z innych miejsc, które należy zwiedzić w Poczdamie są pozostałe pałace Hohenzollernów, jak Cecilienhof z budynkiem dawnej mleczarni, obecnie browarem w Nowym Parku (Neuen Garten), Belweder na wzgórzu Pfingstberg czy studio filmowe Babelsberg. Ale te miejsca opiszę trochę dalej, gdyż częściowo znajdują się na Szlaku Muru Berlińskiego. Jedźmy więc.

 

 

Mur Berliński (Berliner Mauerweg) na rowerach – dzień drugi

W poprzednim poście zaparkowaliśmy rowery w okolicach Checkpointu Bravo / Dreilinden. Jadąc Szlakiem Muru Berlińskiego (Berlinermauerweg) minęliśmy pomnik z czołgiem, przejechaliśmy nad autostradą 115  do Checkpointu Bravo. W czasie Zimnej Wojny droga ta (tylko i wyłącznie dla tych, którzy jechali tranzytem z Berlina Zachodniego do Niemiec Zachodnich) po obu stronach otoczona była przez mur berliński z drutu kolczastego, a po wiadomej stronie stał sowiecki czołg pilnujący porządku. Aby dostać się z Berlina Zachodniego do RFN trzeba było odstać swoje w kolejce na tym przejściu: paszport i płatna wiza była sprawdzana na różne sposoby (skanowanie, ultrafiolet, przesyłanie do centralnej bazy itp.), zadawano wiele pytań, samochód oglądano z każdej strony, łącznie z zaglądaniem lusterkami pod spód, czy przypadkiem ktoś nie szmugluje ludzi (podobno nigdy nie sprawdzano pod kątem narkotyków). W końcu można było przejechać pod napisem “You Are Now Leaving The American Sector ” wymalowanym na betonowej ścianie przejścia nad drogą. Po czym pejzaż zmieniał się diametralnie. Szarość, bylejakość i mnóstwo wież strażniczych po stronie NRD, które do tej chwili zasłaniał mur berliński.

Oczywiście nie można się było zatrzymywać po drodze na zbyt długo ponieważ istniał wyliczony czas na pokonanie tego odcinka od momentu opuszczenia Berlina Zachodniego do dotarcia do RFN. Autobusy mogły zatrzymywać się tylko na specjalnych stacjach. Drogę między Dreilinden a Marienborn (Niemcy Zachodnie) należało pokonać w dwie godziny. Jeśli zajęłoby to więcej czasu, istniało podejrzenie, że mogli chcieć pomóc w ucieczce komuś z Niemiec Wschodnich, dodatkowa kontrola i dodatkowe opłaty. Checkpoint Bravo nie został ustawiony, by kontrolować przepływ ludności, chodziło o zaznaczenie wojskowej obecności. Ponadto informowano podróżnych jak należy zachowywać się w trakcie przejazdu przez NRD: którędy, co należy mieć ze sobą i jak się zachowywać w ramach kontroli lub wypadku. Obecnie można zatrzymać się na parkingu przy dawnym przejściu, obejrzeć czołg pomalowany na różowo albo odwiedzić zachowaną wieżę – muzeum Checkpoint Bravo. Niestety, kiedy my tamtędy przejeżdżaliśmy muzeum było zamknięte.

 

 

Kawałek dalej jadąc przez las natknęliśmy się nad dziwny most w środku zieleni, dość zrujnowany, dawno nie pełniący już swej funkcji. Most ten do czasu powstania muru służył kolei naziemnej S-Bahn kursującej pomiędzy Wannsee a cmentarzem w Stahnsdorf. W 1961 roku został zamknięty i kilkanaście lat później dość zdemolowany. “Uratował” się też odcinek starej A 115, m.in. dlatego, że kręcono tu film w latach 90-tych ubiegłego wieku “Kobra – oddział specjalny“. Dziś to miejsce spotkań młodzieży 😉

 

Jak przebiegał mur berliński – Enklawa i eksklawy, wille Trumana, Churchilla i Stalina

Berlin Zachodni był enklawą na terytorium NRD (otoczony przez to państwo ze wszystkich stron, ale do niego nie należał). Sam posiadał 10 eksklaw, czyli terytoriów należących do niego, ale znajdujących się poza granicami Berlina Zachodniego. I tak w południowo – zachodnim Berlinie istniała eksklawa Bottcherberg obejmująca część cmentarza, Lasszinswiesen oddzielona od Berlina Zachodniego 10-metrowym pasem ziemi. Na północ od Spandau Forst utworzono dwie eksklawy Erlengrund i Fichtewiese z ogródkami działkowymi (trzeba było posiadać odpowiednią przepustkę, by się tam dostać). Pewien rolnik ze Steinstucken posiadał pond 20 hektarową łąkę w Wuste Mark. Rząd NRD wydał mu pozwolenie na przejazd tam  traktorem ;). Steinstucken była jedyną zamieszkałą eksklawą Berlina Zachodniego. W tym momencie właśnie jadąc na rowerach po Szlaku Muru Berlińskiego docieramy obrzeży Poczdamu i do dawnej eksklawy. Początkowo nie miała ona żadnego połączenia z miastem – matką. Mieszkańcy musieli używać dzwonka, którym wzywali żołnierza , który eskortował ich przez terytorium NRD. Na miejscu do ochrony przed atakiem wroga stacjonowali żołnierze amerykańscy, którzy na swoje zmiany przylatywali helikopterem. Dopiero  w grudniu 1971 roku na zasadzie wymiany ziem i za dopłatą udało się wybudować drogę łącznikową między eksklawą a miastem.

 

Mur Berliński – między Wannsee w Berlinie a Babelsbergiem w Poczdamie

 

Kanał Teltow doprowadza nas do Griebnitzsee, jeziora rozdzielającego miasto Berlin od Brandenburgii, berlińską dzielnicę Wannsee od poczdamskiego Babelsbergu. Przejeżdżając małym mostem nad kanałem wjeżdżamy wprost do eksklawy Steinstucken. Pedałując dalej natrafiamy na S-Bahn Museum. W 1984 roku kolejka S-Bahn zostało włączone w struktury BVG (Związek Berlińskiego Transportu Publicznego). Zdjęto wówczas sporo rozkładów jazdy, znaków i znaczków, aparatury itp., którymi zajęło się Stowarzyszenie Berlińskich Pasażerów (IGEB) i dzięki nim w 1997 powstało muzeum. Znajdujemy się w bogatej, zabytkowej części Poczdamu. Między wojnami mieszkało tu wielu znanych artystów, jak dyrektor Niemieckiej Wytwórni Filmowej (UFA) alfred Zeisler, tancerka MArika Rokk. Podczas Konferencji Poczdamskiej latem 1945 roku przy Karl-Marx Strasse 2 w “Haus Erlenkamp”, zwanym później Willą Trumana, mieszkał właśnie Prezydent USA Harry S. Truman. 500 metrów dalej stoi różowa willa wybudowana w stylu art nouveau (1915-17) przez architekta bauhausu Ludwiga Mies van der Rohe. To “Villa Urbig” (adres: Virchowstrasse 23) rezydencja brytyjskiego premiera Winstona Churchilla i jego następcy Klementa R. Attlee. Trzeba pokonać kolejne 800 metrów by dotrzeć pod adres Karl-Marx Strasse 27 do domu zwanego Willą Stalina (Villa Herpich). Ten budynek zaprojektował Alfred Grenander w latach 1910-12 (architekt wielu podziemnych stacji metra w Berlinie). Domy te stoją tuż nad wodą. “Wielka trójka” odwiedzała się nawzajem używając do tego łodzi i specjalnie skonstruowanego mostu pontonowego do zamku Cecilienhof, gdzie negocjowano.

 

Poczdam, zwiedzanie, Willa Churchilla

Willa Churchilla

Poczdam, zwiedzanie, Willa Stalina

Willa Stalina

 

Skok poza Szlak Muru Berlińskiego w Poczdamie, czyli Babelsberg Park

W tym miejscu nie zaszkodzi zboczyć nieco z trasy Muru Berlińskiego i zjechać do parku Babelsberg. (patrz opis u góry: Co warto zwiedzić w Poczdamie i zdjęcia) oraz tekst poniżej  

Tak swoją drogą ciekawe ilu z Was wie, że Babelsberg jest dzielnicą ściśle związaną z niemieckim przemysłem filmowym ? Babelsberg Studio jest najstarszym tak ogromnym studiem filmowym, prototypem Hollywood (oczywiście naj- największe obecnie znajduje się w Chinach) produkującym filmy od 1912 roku. My robimy krok w bok ze Szlaku Muru Berlińskiego i wjeżdżamy do Parku Bebelsberg. Ten ogromny 114 hektarowy park został zaprojektowany przez pruskiego architekta krajobrazu Petera Josepha Lenne’go (ten ot parków Sanssouci i w Złotowie ;)). Oprócz pięknych terenów rekreacyjnych znajduje się tam i neogotycki pałac, imały pałacyk  i stajnie królewskie. Pięknie.

 

 

Kiedy już wrócimy na trasę Szlaku Muru Berlińskiego, znów przejeżdżamy wąski most do osady Klein Glienicke, która za czasów Zimnej Wojny była wyspą NRD na terenie Berlina Zachodniego (czyli odwrotnie do poprzednio opisywanych terenów). Przez to była narażona na większą “troskę” ze strony komunistycznych władz, bo otoczeni “przez wroga” byli bardziej narażeni na jego wpływ. Osadę obmurowano i dokładnie oświetlono, tak że nie było w nocy ciemnych zakątków. By ją opuścić trzeba było się wylegitymować, by wejść również. Na spotkania rodzinne trzeba było mieć specjalne pozwolenie. Rozebrano kilka pięknych XIX-wiecznych domów szwajcarskich, bo stały zbyt blisko muru. Mimo tych obostrzeń w 1973 roku dziewięć osób uciekło 19 metrowym tunelem wykopanych w jednej z piwnic. Podobno władze zastanawiały się nad likwidacją miejscowości, ale ostatecznie zamieszkało tu więcej ludzi posłusznych systemowi.

Szlak Muru Berlińskiego, Poczdam

Klein Glienicke, Poczdam

 

Glienicker Brucke, czyli Most Szpiegów na Haweli, historia wymian szpiegów

Dojeżdżamy do Glienicker Brucke, mostu na rzece Haweli, który zasłynął z odbywających się tu kilka razy wymiany szpiegów (“występuje” w nominowanym w 2016 roku do Oscarów filmie “Most szpiegów” Stevena Spielberga).  Pierwsza wymiana nastąpiła w 1962 roku, kiedy wymieniono pilota CIA Gary’ego Powersa na agenta KGB Rudolfa Abla. W 1985 roku wymieniono 23 zachodnich szpiegów na 4 wschodnich. I w 1986 3 zachodnich na pięciu wschodnich, wśród nich był dysydent Natan Szarański. Przy sprzyjającej pogodzie można wyobrazić sobie szary poranek, panów w płaszczach i kapeluszach wolno poruszających się po zamkniętym moście …

Pierwszą budowlą po drugiej stronie mostu jest willa w stylu włoskim zwana Schoningena, też z listy UNESCO. W listopadzie 2009 roku, w dwudziestą rocznicę upadku Muru Berlińskiego Angela Merkel, Henry Kissinger i Michaił Gorbaczow przecięli wstęgę powstałego tu muzeum historii mostu szpiegów. Jakby inaczej.

Szlak Muru Berlińskiego, Willa Schoningena, Poczdam

Willa Schoningena, Poczdam

 

Muszę wspomnieć, że w tym miejscu można wybrać dwie różne drogi rowerowe. Granica między Berlinem Zachodnim a NRD-owską Brandenburgią przebiegała na wodzie, sporo tu wysp nie połączonych mostami, więc można albo wybrać objazd zatoczek, albo skorzystać z promów. My wybraliśmy trasy lądowe.  

 

Pałac Cecilienhof i Belweder na wzgórzu Pfingstberg

 

Pałac Cecilienhof został wybudowany w 1849 roku jako letnia rezydencja Hohenzollernów. Całość (park i pałac) jest częścią Pałace i Parki Poczdamu i Berlina znajdujących się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Znajduje się w północnej części Nowych Ogrodów nad jeziorem Jungfern. To ostatni z pałaców zbudowanych przez Hohenzollernów. Cesarz Wilhelm II   polecił wybudować go dla swojego syna księcia Wilhelma i jego żony Cecylii. Ten ogromny 176 pokojowy dom wybudowano w latach 1913-17 w stylu angielskich rezydencji wiejskich według planów Paula Schultze – Naumburga. Zwróćcie uwagę na 55 niezwykłych kominów na dachu w stylu Tudorów, każdy inny! W Wielkiej Sali tej rezydencji negocjowała wspomniana już wcześniej “Wielka Trójka” – Truman, Churchill i Stalin. To stąd Truman wydał telefoniczny rozkaz zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę. Obecnie częściowo jest to hotel, restauracja i muzeum.

 

Poczdam, zwiedzanie, pałac Cecilienhof w Poczdamie

pałac Cecilienhof w Poczdamie

 

Kawałek dalej na wzgórzu stoi świeżo odrestaurowany Belweder, neorenesansowy pałacyk ogrodowy króla Prus Fryderyka Wilhelma IV. O samego początku nie miał za dużo szczęścia jeśli chodzi o jego ukończenie. Na koniec jeszcze Mur Berliński spowodowała jego odcięcie – a rozciągał się stąd piękny widok na Berlin Zachodni. Niszczał, aż w 1988 roku grupa zapaleńców zawiązała stowarzyszenie i zebrała pieniądze. Natomiast tuż na brzegu odbudowano (2007-2012) ciekawy budyneczek ogrodowy, Hermitage, pokryty w całości korą dębową:

 

Szlak Muru Berlińskiego, mur berliński, Hermitage, Poczdam

Hermitage, Poczdam

 

Zakazane miasto KGB

Pomiędzy Nowym Ogrodem a Aleją Puszkina (Puschkinallee) znajduję zabudowany kwartał, który od 1945 do 1994 roku służył za siedzibę dowódców niemieckiego oddziału KGB. Zaledwie w kilka dni po Konferencji Poczdamskiej nakazano natychmiast oczyścić ten teren. W kilka godzin spakowano dotychczasowych mieszkańców domów, domy zajęto ale właścicieli nie wywłaszczono. Dlaczego tutaj? Osada składa się z pięknych willi z lat 30-tych, szkół katolickich z internatem. Porządne budynki, idealne na utworzenie “małego Związku Sowieckiego” z “małym miasteczkiem wojskowym nr 7”. Na więzienie przerobiono budynek Protestanckiej pomocy dla kobiet. Zamurowano duże okna i okratowano. Więziono tu około 1500 osób podejrzewanych o zbrodnie nazistowskie, szpiegostwo i sabotaż. Ale też i za małe przewinienia, jak np. za odmowę uczenia się języka rosyjskiego. To tutaj wspomniany wcześniej Gary Powers spędził w zamknięciu ostatnią swą noc prze wymianą na Moście Szpiegów. Dziś budynki zostały odremontowane i niewiele pozostało wspomnień z tamtych czasów. Jedynie w więzieniu utworzono muzeum.

 

Sacrow i romantyczny kościół Zbawiciela

Poruszając się brzegiem jeziora docieramy na Sacrow. To bardzo ładna poczdamska dzielnica, oczywiście posiadająca swój własny pałac i park z listy UNESCO i na dodatek romantyczny kościół nad wodą. Pałac gościł w swym wnętrzu niemieckiego pisarza romantycznego Fridricha de la Motte (podobno napisał tu powieść Undine), jak również mówi się, że Felix Mendelsshon – Bartholdy skomponował część kwartetu smyczkowego nr 2 a-moll (op.13). Czyli miejsce to musi być pełne weny lub przyczyniać się do jej pojawienia się 😉 Kiedy to w król Prus Fryderyk Wilhelm IV w 1840 roku kupił posiadłość, zlecił Ludwikowi Persiusowi (architekt parku Sanssouci i generalnie główny architekt królewski tego czasu) budowę kościoła. Zaprojektował on arkadową budowlę w wysoką kampanilą, od strony wody lub z drugiego brzegu Haweli wyglądającą jak statek. Po wybudowaniu muru berlińskiego ten ewangelicki Kościół Zbawiciela (Heilandskirche am Port von Sacrow) znalazł się na ziemi niczyjej. Stojąc przy samym brzegu rzeki Haweli, dawał znakomitą możliwość, by tuz po mszy lub w jej trakcie uciec na drugą stronę rzeki, do Berlina Zachodniego. Dlatego też szybko zamknięto jego podwoje (Boże Narodzenie 1961 roku). Wnętrza  NRD-cy zdewastowali. 28 lat żaden wierny nie miał wstępu do kościoła. Dopiero w grudniu 1989 roku uderzono ponownie w dzwony i odprawiono bożonarodzeniową mszę.  Wnętrza wkrótce odrestaurowano. Z zewnątrz mamy płaski dach, nawę główną z apsydą otoczoną zadaszonymi arkadami, które tworzą nawy boczne (i mamy trójnawową bazylikę), obok wysoka 20-metrowa dzwonnica niczym komin statku. Ściany z cegły poprzecinane zostały poprzecznymi pasami z glazurowanych płytek z żółtym wzorem. Przepięknie. Jest to  jedno z ulubionych miejsc  do zawierania związków małżeńskich, co mnie akuratnie nie dziwi.

 

Szlak Muru Berlińskiego, Kościół Zbawiciela, Sacrow

Kościół Zbawiciela, Sacrow

 

Pawia wyspa i dzielnica Kladow

Nam akuratnie w tym momencie romantycznie zaczęło padać. Ale co tam. To był tylko majowy deszczyk. Szczególnie, że Szlak Muru Berlińskiego (Berliner Mauerweg) prowadził nas dalej przez tereny zielone, drogą patrolową, o których wspominałam już w poprzednim poście. To jest najfajniejsze chyba w Berlinie – ilość terenów zielonych. Naprawdę nie trzeba całodziennej wycieczki, żeby znaleźć się w lasku, parku, czy nad wodą. I wszędzie można w łatwy sposób dojechać rowerem! Po drugiej stronie wody widzimy Pawią wyspę, z równie pięknym i romantycznym pałacykiem, na którą można się dostać promem (polecam na jednodniową wycieczkę przy ładnej pogodzie). Znów zobaczyliśmy znak graniczny Berlina. Przed nami dzielnica Kladow. Nasza trasa nie prowadzi jednak przez jego centrum (owszem można, jest taka odnoga, którą można dojechać do promu i przepłynąć na druga stronę Haweli), my odbijamy w lewo wzdłuż berlińsko – brandenburskiej granicy. Dojeżdżamy na brzeg Wielkiego Jeziora Glienicke (Gross Glienicke See), z osiedlem domów tuż nad jego brzegiem. Część z nich pamięta czasy stojącego tu późnośredniowiecznego dworu. Sam dwór został zniszczony w czasie II Wojny Światowej, ale pozostało kilka budynków gospodarczych  i brama z łukiem.

 

 

Zapewne wielu Berlińczyków ceni sobie mieszkanie tutaj, bo cicho, spokojnie i zielono. Ale tyle razy się już zatrzymywaliśmy tego dnia, że nas cieszy długa prost droga rowerowa wzdłuż głównej drogi, którą szybko dojeżdżamy do ostatniego przejścia granicznego z czasów muru berlińskiego z tego dnia naszej wycieczki. Jesteśmy na Heerstrasse. Tuż przy drodze stoi jeden z wielu na naszej trasie pomników ku czyjeś pamięci. Tym razem krzyż upamiętnia Dietera Wohlfahrta, Austriaka, który “tylko” przeciął druty, by inni mogli uciec za mur berliński. Gdy tamci byli w drodze, on sam został zastrzelony przez NRD-oskiego strażnika. W tym miejscu znajdowało się też przejście graniczne Staaken. Specyficzne dla tego miejsca było to, że mogły go przekraczać osoby na pojazdach, które nie mogły normalnie poruszać się na autostradach, czyli rowery, motocykle, traktory itp. i dojechać tędy do Hamburga. Brzmi nieźle – Berlin Hamburg na traktorze 😉

W tym miejscu zjechaliśmy z trasy Szlaku Muru Berlińskiego i pojechaliśmy na stację kolejową Spandau. Za nami tylko około 50 km, ale za to ile miejsc z listy UNESCO ! 😉

Ostatnią część relacji ze Szlaku Muru Berlińskiego znajdziecie TUTAJ