„Tylko nie wyobrażajcie sobie, że w dzień konkursu Malowana Chata baby włażą na drabiny i machają pędzlem malując kwiatki na ścianach!” – powiedziała jedna z pań w Domu Malarek w Zalipiu. Jak nie tak, no to jak? Widziałam stare fotografie, a na nich baby z pędzlem! Jak zatem wygląda konkurs w Zalipiu? I w ogóle dlaczego chałupy na Powiślu Dąbrowskim są malowane? 

 

Zalipie wieś malowana

 

Zalipie i Powiśle Dąbrowskie – historia malowania chałup

Powiśle Dąbrowskie to równiny w Małopolsce na północ od Tarnowa. To tutaj Dunajec wpada do Wisły za którą znajduje się już województwo świętokrzyskie. A Zalipie to obecnie już praktycznie jedyna wieś w Polsce, w której od ponad stulecia pielęgnuje się z pokolenia na pokolenie zwyczaj malowania domów z zewnątrz i wewnątrz w osobliwe kwiaty. Skąd się ta malowana wieś wzięła?

 

Zalipie, zalipiańskie wzory

 

Na początku na pewno z biedy i kreatywności gospodyń usiłujących chociaż trochę rozświetlić osmolone kąty swoich domów. W kurnych chatach paleniska nie miały kominów, więc izba w środku była cała zadymiona i osmolona. Gospodynie robiły więc na takich ciemnych ścianach wapnem białe paćki (plamki różnych kształtów). Często w jakieś wzorki. Potem przeniosły się ze swoją twórczością na piece z kominami. Nie trzeba już było rozjaśniać wnętrza białym, to rozrzedzały sadzę i malowały ciemnym kolorem na białej ścianie. Przeniosły się też na zewnątrz. Spód ścian chałupy często się brudził, no więc zaczęło się malowanie fundamentów. Skąd pojawił się kolor? Czerwony z kruszonej cegły. Żółty z glinki używanej do lepienia ścian. Na początku XX wieku w Zalipiu i okolicach pojawiły się sproszkowane farby. Gospodynie rozpuszczały je w mleku, z brzozowego patyka robiły pędzel i zaczęły malować szlaczki i kwiaty. Tworzyły też wycinanki, hafty i makatki do ozdabiania wnętrz.

 

Austriacki urzędnik Władysław Hickel odkrywa Zalipie nad łóżkiem swojego sługi

Władysław Hickel przyjął na służbę podtarnowskiego chłopa. Ten zabrał ze sobą do miasta kawałek domu: dwa arkusze zwykłego papieru z namalowanymi na nich farbą kwiatami . Tyle wystarczyło, by ludowe malowidło powiodło urzędnika Hickla na Powiśle Dąbrowski. Temat został zbadany i jak na urzędnik przystało szczegółowo opisany w czasopiśmie „Lud”:

„… Malują już to na papierze, już to wprost na ścianie, przyozdabiając co tylko jest w izbie, a więc powałę, kredens, okna, okiennice […] a nawet talerze, choć te w razie użycia, musza być z farby umyte. Farbę kupują dziewczęta w Dąbrowie albo  w Tarnowie w proszku, któy mieszają  z mlekiem lub pokostem, a zamiast pędzla używają zazwyczaj brzozowego patyka, namoczonego i rozstrzępionego na końcu młotkiem. Pędzel taki jest oczywiście bardzo nieudolnym narzędziem; tem dziwniejsza, że niejedna z wielką zręcznością potrafi nim władać. Farba rozdrobiona w odpowiedniej ilości mleka da się dobrze użyć i nie kruszy się zbytnio…”(1)

 

Zalipie, malowane chałupy

 

W czasach Hickla używano do malowania także stempli. W świeżym buraku lub ziemniaku wycinano wzorek (np. listek), na to palcem nanoszono farbę i odbijano na ścianie. W użyciu były też tzw. patrony, czyli wycięte kontury wzorów w papierze pakowym lub tekturze. Urzędnik trafił z tym odkryciem w dobry czas. Początek stulecia stał pod znakiem zachwytu panów z miasta nad ludowością. Czas ślubu poety Lucjana Rydla z chłopką Jadwiga Mikołajczykową. Czas fascynacji Stanisława Witkiewicza Podhalem i powstawania stylu zakopiańskiego. Obie wojny niestety spowodowały w znacznym stopniu zanik tradycji malowania domów na Powiślu. Całe szczęście wtedy znów pojawili się „panowie z miasta”, który trochę zinstytucjonalizowali tradycję i ją uratowali.

 

PRL, czyli Zalipie maluje talerze dla towarzyszy

 

Najpierw Państwowy Instytut Badania Sztuki Filmowej i Muzeum Etnograficzne z Krakowa przeprowadzili badania, a zaraz potem Ministerstwo Kultury i Sztuki w 1948 roku zorganizowało pierwszy konkurs Malowana Chata na Powiślu Dąbrowskim. 40 bab dostało po trzy arkusze bristolu, na których mogły malować co chcą. Konkurs miał zapobiec zaginięciu tradycji malowania. I się udało. W samym Zalipiu liczba malowanych domów wzrosła z 30 do 120. Po konkursie późniejsza legenda Zalipia Felicja Curyłowa i inne malarki utworzyły Związek Malarek „Wieś tworząca”. I tak rozpoczęły się babskie rządy na Powiślu Dąbrowskim. Mieszkanki Powiśla przestały malować dla siebie, zaczęło się malowanie na konkurs. Bo uczestnictwo w nim było opłacalne. Nagrody może nie były nie wiadomo jak wielkie, ale dzięki zostaniu artystą ludową można było otrzymywać znacznie wyższą emeryturę niż wynosiła ta uzyskiwana z rolnictwa. Zalipie stało się sławne na całą Polskę, zaczęły przyjeżdżać tu wycieczki, które chwaliły piękno wsi i domów. To dodatkowo nakręcało zapotrzebowanie na malowanki. Zalipianki zaczęły nawet też modyfikować trochę swoją twórczość tak, by podobała się ludziom z miasta i komisji konkursowej!  

„Komisja zawsze namawia, żeby malować od dworca, żeby wieś Zalipie rosła w kwiatach. Najbardziej im się podobają jasne (jaskrawe) kolory. Kiedyś miałam bardzo dużo białych kwiatów namalowanych, to pani Komornicka powiedziała, że za mało jest czerwonego (5)

Kiedyś malowałam takie drobne kwiatki, bo mi się najbardziej podobało, ale komisja na konkursie powiedziała, że to wygląda jak tapeta, tak jakbym to odbijała od czegoś … ode tego czasu już tak nie robię”(5)

Kobiety początkowo częściej malowały wnętrza chałup niż kwiatki na zewnątrz. Ale skoro komisja chciała mieć wieś tonącą w kwiatach, to tak się też stało. 

 

Zalipie, gospodarstwa

Zalipie, gospodarstwa

Zalipie, wieś

 

Zalipianki malują statek Batory

W 1949 roku powołano do życia Centralę Przemysłu Ludowego i Artystycznego, znaną wszystkim jako Cepelia. Polska Ludowa oszalała na punkcie Zalipia. Artystki zaprosił Instytut Wzornictwa Przemysłowego i zaprojektowały wzory na chustki i tkaniny. Fabryka Fajansu we Włocławku zaprasza do ozdabiania jej wyrobów. Malują też sufity i ściany różnych restauracji (np. Zalipianki w Krakowie). Felicja Curyłowa oraz 3 inne malarki ludowe: Maria Wojtyto, Felicja Kosiniak i Maria Kiwior jadą też nad polskie morze zaproszone do ozdobienia sali bawialnej dla dzieci na odremontowanym w 1951 roku statku Batory należącym do Polskich Linii Oceanicznych. (6)

 

Felicja Curyłowa buduje zalipiański skansen. 

 

Curyłowa to legenda Zalipia. Żeby Zalipie dostało lepszą drogę każe obwozić władze po największych dziurach. Żeby zelektryfikować wieś jedzie z lampą naftową wymalowaną w kwiaty do rządzących i skarży się, że nie mogą malować w tych ciemnościach. Namawia kobiety do malowania i startowania w konkursach. Uczy jak malować. Buduje wraz z mężem całą zagrodę, którą pokrywa malunkami od fundamentów po sufity. Za jej życia jej dom funkcjonuje jak żywe muzeum. Aż młodsze pokolenie nie może już tego znieść i buduje oddzielne domostwo po drugiej stronie ulicy. Za życia też przygotowuje sobie nagrobek wymalowany w zalipiańskie motywy. Po jej śmierci zagrodę Curyłowej kupuje Cepelia i przekazuje ją Muzeum Okręgowemu w Tarnowie. Powstaje skansen.

 

skansen Zagroda Felicji Curyłowej, Zalipie

skansen Zagroda Felicji Curyłowej, Zalipie

 

Zalipie – współczesne zwiedzanie, czyli gdzie są te malowane domy

 

Duże rozczarowanie możecie przeżyć jeśli się odpowiednio nie przygotujecie do wizyty w Zalipiu. To nie tak, że nagle na tej równinie wyrośnie przed Wami wieś pełna chałup pomalowanych w piękne kolorowe kwiaty. A to sugerują tytuły artykułów, zapewne i mój. Z daleka nie widać nic. Na dodatek wieś to wielodrożnica, domy rozrzucone są w pajęczynie ulic w sporej odległości od siebie. Część z nich to nowe murowane domy, we współczesnym stylu i technologii. Pomiędzy nimi znajdziecie perełki drewnianej architektury wymalowane w kwiaty lub wzorki. A także murowane domy w jakimś wzorkiem. Albo tylko pokolorowaną stodołę i budę psa. Albo pokolorowane wszystko co się da, łącznie w kaloszami w piwnicy. To malowane Zalipie jest otwarte na turystów: zapraszają na zwiedzanie do środka domu, czy obejścia. Sprzedadzą malowany gliniany gwizdek albo drewnianą łopatkę w kwiaty. A część po prostu ludzi się pochwalić wzorem i kolorem. Warto przed takim objazdem wsi zajrzeć do Domu Malarek, a na koniec do wejść do zalipiańskiego kościoła. I nie zdziwcie się widokiem Japończyka lub Francuza z walizką na kółkach i mapką w ręku wędrującemu po Zalipiu. Nikt nie pamięta kto i kiedy wypromował Zalipie w tamtych krajach. Ale faktem jest, że turystów stamtąd nie brakuje.

 

Zalipie, malowane domy

 

Dom Malarek – dom kultury pełen kwiatów

 

Dom Malarek w Zalipiu powstał dzięki wspominanej wcześniej Felicji Curyłowej. Artystki ludowe miały się tu spotykać i dzielić pomysłami. To duży murowany klockowaty budynek wymalowany z zewnątrz i wewnątrz. W środku znajduje się spora sala ze sceną i pomieszczenia warsztatowe. Bo dzisiaj w Domu Malarek organizowane są warsztaty malowania dla dzieci i dorosłych. Twórczynie natomiast ozdabiają na sporą skalę różne drobne przedmioty na sprzedaż dla turystów. Warto wejść i pogadać z paniami. Można też poprosić o schematyczną mapkę, na której zaznaczono „malowane domy” w Zalipiu.

 

Dom Malarek w Zalipiu

Dom Malarek w Zalipiu

Dom Malarek w Zalipiu

 

Malowany kościół św. Józefa w Zalipiu, czyli kwiaty na ornacie

Kościół św. Józefa pochodzi z 1949 roku. I byłby jednym wielu jednonawowych kościołów z cegły w okolicy, gdyby nie pewien lokalny dodatek. W 1966 roku miejscowe malarki pod wodza Curyłowej wymalowały go w kwiaty zaprojektowane przez tarnowskiego artystę plastyka, jednego z założycieli Teatrum im. Ludwika Solskiego – Józefa Szuszkiewicza. W 2008 roku (nie wiem z jakiego powodu) malunki wewnątrz zaprojektowano i wykonano na nowo, a także urządzono kaplicę pod wezwaniem św. Błażeja w stylu oczywiście zalipiańskim! Skrzynia wymalowana jeszcze przez Felicję Curyłową przykryta została obrusem haftowanym w kwietne wzory, w takim ołtarzu znajdują się trzy obrazy sprzed I wojny światowej. Wszystkie ściany pokryte są kwiatami. Z boku można obejrzeć ornaty haftowane oczywiście w miejscowe wzory. 

 

malowany kościół Józefa w Zalipiu

malowany kościół Józefa w Zalipiu

malowany kościół Józefa w Zalipiu

 

Literatura o Zalipiu, z której korzystałam:

(1) Adam Bujak, Kwiaty Zalipia, KAW, Kraków 1988

(2) Teresa Komornicka-Rościszewska, Konkurs Malowana Chata na Powiślu Dąbrowskim, PSL XXXI nr 2

(3) Wspomnienie pośmiertne. Felicja Curyłowa (1903-1974), PSL XXVIII nr 4

(4) Adam Bartosz, Wystawa malowanek Powiśla Dąbrowskiego, PSL XXXVII nr 1-2

(5) Aleksandra Jackowska, Poglądy zalipianek na sztukę, PSL XXXVII nr 1-2 

(6) List Felicji Curyło do prof. Romana Reinfussa: http://etnomuzeum.eu/zbiory/-186

(7) film „Kwiaty wyobraźni„, 30 minut, postał w ramach projektu Filmoteka Małopolska, edycja 2015

(8)Katarzyna Kobylarczyk, W tym sęk, Kraków 2012, s.96-105

 

 

Zalipie – informacje praktyczne, mapa

Zagroda Felicji Curyłowej w Zalipiu jest do początku 2019 roku zamknięta dla zwiedzających z powodu remontu. Naprzeciwko znajduje się „Kolorowa izba regionalna” otwarta 10-16, do zwiedzania za darmo

Zagroda Trójniaków – zagroda / muzeum, otwarta od 1 marca do 30 listopada, zwiedzanie szopki bożonarodzeniowej i izby regionalnej: 2 zł od osoby, adres Zalipie 3, 

Konkurs „Malowana Chata” odbywa się corocznie, w czerwcu, w pierwszym tygodniu po święcie Bożego Ciała

Dom Malarek – otwarty od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16

Legenda do mapy: na żółto najbardziej interesujące miejsca w Zalipiu, na niebiesko reszta z tych, które my znaleźliśmy

 

Pytania , interpelacje , postulaty , sprostowania – piszcie śmiało w komentarzach 🙂

 

Obejrzyj więcej zdjęć z Zalipia (po kliknięciu powiększają się, ale niestety by przejścia do następnego musisz użyć strzałki wstecz, wrócić do posta i kliknąć w następne, rozpracuję to niedługo, by było łatwiej):