Dość obiecującą wydawała się być
kolejna podkrakowska dolinka. Zdjęcia w internecie niosły ze sobą
obietnicę romantycznych źródełek i ścieżek, ruin klasztorów i
mostów. A co więcej potrzeba znudzonemu miastem piechurowi?
Jedziemy. A brak na mapkach innego parkingu niż ten przy klasztorze
w Czernej powinien już wzbudzić nasze podejrzenia…

I niestety – rozczarowanie: środkiem dolinki biegnie droga
asfaltowa. Krzeszowice – Olkusz. Urocze zakręty. A wzdłuż (?) niej
podobno szlak, którego nie udało nam się znaleźć. Po drodze
szersze pobocze pozwala nam się zatrzymać przy kolejnych punktach
na trasie, które powinniśmy zobaczyć, ale niewiele więcej. Małą
ścieżynka w bok i powrót. A te miejsca takie urocze. W związku z
tym, że „drzewiej” pewnie tu było uroczo (i też dlatego,
że właśnie sobie ściągnęłam darmowy program do obróbki zdjęć,
który ma fajny filtr – starą ramkę), by podkreślić, że
romantyczne czasy doliny Eliaszówki minęły, to użyję tego
postarzającego triku. Chodźmy, tfu, jedźmy do miejsca gdzie droga
ostro skręca w górę, zawróćmy i wracając się zatrzymajmy się
przy pierwszej kapliczce.

Poświęcona „tragicznej śmierci Roberta Dudy z Dulowej”
w 2006 roku, cokolwiek więcej trudno znaleźć w internecie. Kawałek
dalej po lewej stronie drogi jedno z tych ładnych miejsc: źródełko
potocznie zwane Źródłem Miłości, w rzeczywistości św. Eliasza
lub proroka Eliasza, ocembrowane w kształcie serca:

Tuż przy nim znajduje się kapliczka z 1848 roku z wizerunkiem
św. Eliasza. Podobno miejsce to ma symbolizować biblijną dolinę
Kerit, gdzie mieszkał on w grocie, pił wodę ze źródła i
karmiony był przez kruka.

Skaczemy z powrotem przez rzeczkę do drogi i jedziemy dalej.

Kawałek dalej kolejna kapliczka, chyba ze świętą Agnieszką:

Droga asfaltowa gładka, ruch niewielki 🙂

Dlatego bez trudu dojrzymy strzałkę do groty Hilariona:

 

 

Jest to jedna z wielu grot powstałych w wyniku zjawisk
krasowych, ta sztucznie została pogłębiona do długości
kilkunastu metrów. Służyła zakonnikom do samotnych modłów.
Zwana czasem grota św. Magdaleny w związku z figurą jaką tu
przyniesiono. Stąd już blisko do klasztoru w Czernej. Zanim jednak
do niego podjedziemy zatrzymujemy się przy tym super ostrym zakrętem
przy którym znajdują się ruiny Diabelskiego Mostu.

Są to pozostałości eremickiego mostu arkadowego (wysoki na 18m,
długi na 120m i 9,5m szeroki). pustelnicy zwali go mostem anielskim,
okoliczni mieszkańcy diabelskim (legenda głosi że raz do roku
odbywa się tutaj zjazd diabłów i wszystkich złych duchów,
któremu przewodzi sam Lucyfer z pomocą Belzebuba, a obradom
przysłuchują się czarownice). Inna legenda mówi, że pod mostem
zakopany jest ogromny skarb, złożony ze złota, srebra i diamentów,
którego pilnuje sam diabeł, a inny duch czyha na moście na
największych grzeszników, a gdy którego złapie – leci nad
Czarny Staw w Tęczynku i tam ich topi:)

 

Sam klasztor Karmelitów Bosych w Czernej sięga 1629 roku, gdy
został ufundowany przez Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową.
Klasztor ma plan czworoboku o wymiarach 70 × 70 m, w
jego centrum znajduje się niewielki kościół, wzniesiony w rzucie
krzyża, zaakcentowany wieżą. W bocznych skrzydłach klasztoru
znajdują się pomieszczenia wspólne i cele zakonników, połączone
krużgankiem. Do zabudowań przylega cmentarz, na którym znajduje
się nagrobek gen. Aleksandra Błędowskiego pochowanego w 1831 roku
wykonany przez Ferdynanda Kuhna. Kościół jest miejscem kultu Matki
Boskiej Szkaplerznej i św. Rafała Kalinowskiego.

W ołtarzu głównym znajduje się obraz przedstawiający św.
Eliasza, namalowany przez Tomasza Dolabellę w 1640 roku, natomiast w
ołtarzu bocznym znajduje się obraz Matki Boskiej Szkaplerznej z
XVII wieku,  koronowany koronami papieskimi w 1988 roku.

 

 

 

 

 

 

W tej chwili klasztor jest wielkim placem budowy – powstają
olbrzymie domy pielgrzyma, a UE zdaje się dołożyła do zmiany
ogrzewania:)
Na naszej drodze znajdzie się jeszcze jeden punkcik widokowy: po
lewej stronie drogi za mostkiem przy jakiejś okropnej budowli
znajduje się źródło proroka Elizeusza, przy uroczych ruinach
dawnego południowego muru klasztornego:

 

 

 

Słońce świeci, więc zbaczamy w las….

INFORMACJE PRAKTYCZNE:
Z Krzeszowic kierujemy się po tablicach informacyjnych na
Czatkowice i klasztor w Czernej (tych białych)
Jedyny parking – przy samym klasztorze