Mieszkając w nieco słabo zaludnionej okolicy poruszaliśmy się pomiędzy kilkoma miejscowościami, o których warto wspomnieć. Każde na swój sposób oddawało ducha brytyjskiej architektury bazującej na kamieniu. I tak:
Największym miastem w okolicy było i jest Newcastle upon Tyne, które już przewijało się przez różne nasze wędrówki. Dla mnie to miasto to zbiorowisko ciekawych mostów:). Tym razem kilka zdjęć:

 

 

Następnym w kolejności miastem było Hexham. Z polskiego punktu widzenia niewielkie (nieco ponad 11 tysięcy mieszkańców) miasteczko handlowe w Northumberland nad rzeką Tyne. Historia miasteczka sięga 674 roku kiedy to w tym miejscu Święty Wilfryd ufundował klasztor. Z czasów tych przetrwała oryginalna krypta, która w dużej części składa się z kamieni z pobliskich ruin muru Hadriana. Mury opactwa, które możemy dzisiaj zwiedzać pochodzą w niewielkiej części z XI wieku, w większości zostały przebudowane w wieku XIX. W samym miasteczku wytyczono trzy spacerowe trasy turystyczne, którymi
podążając możemy być pewni, że zwiedzimy wszystko co istotne.
Pierwsza
trasa “średniowieczna” skupia się głównie na klasztorze i jego historii.

 

 

 

 

Budynki miejskie zostały dosłownie zbudowane na ruinach dawnego opactwa dlatego wiele pozostałości znajduje się w świeckiej obecnie części miasta.

 

Powyżej pozostałości po rozebranych krużgankach. Na końcu drogi prowadzącej z parkingu przy kościele znajduje się ogromna kamienna zakończona ostrym łukiem brama wejściowa na teren kościelny.

Król Henryk VIII zamknął opactwo w Hexham w 1536 roku (jak i inne w Anglii) i oddał je w ręce komornika miejskiego Sir Reynolda Carnaby, którego herb znajduje się na jednym z budynków do dnia dzisiejszego. W centrum znajduje się The Grapes Inn zajazd, który niegdyś znajdował się pod murami opactwa:

Resztek po kaplicy św. Marii wypatrujemy przy łukowatym przejściu pod kamienicami:

 

Trasa numer dwa została nazwana “The Apple Amble”. Zaczyna się tradycyjnie na rynku i przechodzi bramą w tzw. Moothall czyli dawnym budynku zgromadzeń z 1400 roku:

Niedaleko znajduje się więzienie z 1330 roku, które podobno jest pierwszym w Anglii budynkiem wybudowanym specjalnie w celu trzymania w nim przestępców:

Schodzą w dół, mijamy współczesne “cudeńka” jak Tesco i inne świątynie zbytku i dochodzimy do stacji kolejowej, zajazdu obok do stadionu, który niegdyś był wielkim sadem (Hexham było znane z rynku owoców i warzyw):

 

 

Ale wróćmy do centrum, trasa trzecia – miejsc ważnych dla społeczeństwa, czyli: targowisko, przy którym już byliśmy nie raz, Gibson’s Pharmacy, apteka, która obecnie jest sklepem pt. wszystko za 1£:

ale szyld pozostał. Jak też szyld po zajeździe White Heart Inn:

Budynek Midland Banku, obecnie HSBC, z ozdobnym gzymsem dookoła – można pokusić się o odnalezienie medalionu z królową Wiktorią:

Kilka minut spacerem z centrum miasta znajdują się tereny zielone i rzeczka Cockshaw Burn, w której znajdują się ciekawe ozdobne zapory przeciwpowodziowe:

Chociaż w pierwszym momencie myśleliśmy, że to jakieś miejsce kultu wodnego boga:). I chociaż kiedyś w okolicach wody nie pachniało najładniej, to dziś możemy się poczuć jak na wsi.

Cóż, można by znaleźć dużo więcej ciekawym miejsc w tymże miasteczku, ale po co? Wiadomo, że to miasteczko handlowe, więc jeździmy tu na zakupy. Darmowe parkingi: 3 godziny pod Tesco, 24-godzinny darmowy zaraz za mostem wjazdowym w prawo w dół nad rzeką, przy informacji turystycznej kilka funtów za cały dzień. Zostawiamy samochód i kupujemy:). A sklepów organizacji charytatywnych tu co niemiara, a także fantastyczny antykwariacik, bo kto nie chciały kupić zastawy stołowej z królową…

 

 

 

A witają i żegnają nas urocze…