Brakowało mi kobiet na szlakach, to sobie je znalazłam. A konkretnie Główny Szlak Sudecki zaprowadził mnie na szlak jej śladami. Chodzi tu o Mariannę Orańską, księżniczkę niderlandzką. I chociaż żyła w XIX wieku, to potrafiła zadbać sama o siebie. Nierozumiana i zdradzana przez swego męża Albrechta Pruskiego, wniosła pozew o rozwód. Zakochawszy się w starszym stajennym żyła z nim do końca jego życia. Wybudowała wspaniały pałac z ogrodami w Kamieńcu Ząbkowickim. W okolicach Śnieżnika utrwalono jej imię w wielu nazwach: Mariańskie Skały, Droga Marianny, Marianówka, Źródło Marianny. My aby dostać się na Śnieżnik z Długopola Zdroju przechodzimy właśnie przez Marianówkę.

 

Główny Szlak Sudecki

 

Z Marianówki szlak czerwony prowadzi nas na Igliczną (845 m n.p.m.) szczyt ze schroniskiem i Sanktuarium Matki Boskiej  Śnieżnej, oddzielonych od siebie murem. Niegdyś było pomiędzy nimi bliskie przejście, jednakże urzędujący ksiądz je zamurował. Zdaje się, że walka między nimi trwa. Dziwnie to wygląda, gdy wchodzi się na teren przykościelny, widzi słup z kilkoma kamerami i wielkim napisem: zakaz fotografowania i filmowania. W kościele stoi pani, która odwiedzających prawie popycha na klęczki. Bo to nie do zwiedzania 😉 Cóż …

 

W 175o roku Krzysztof Veit przywiózł z Mariazell (dziś Austria) drewnianą figurę Matki Bożej Śnieżnej i ustawił ją pod konarami buka na górze Iglicznej. Kilkanaście lat później piorun trafił w drzewo, ale nie uszkodził figury. Uznano to za cud i postawiono kapliczkę. Potem już poszło z górki, czyli uzdrowienia. Aż w końcu trzeba było wybudować kościół dla pielgrzymów (1782 rok). Kościół ten wybudowano w stylu śląskiej odmiany baroku.

 

 

Z tarasu przy schronisku widać dolinę, która przed nami i Śnieżnik, na który mamy zamiar się wspiąć. Schodzimy w dół zahaczając o Wodospad Wilczki. Schody, które do niego prowadzą dają trochę w kość kolanom. Ale sam wodospad jest dość imponujący. Woda spada tu 23-metrową kaskadą. Dalej przez romantyczny mostek wchodzimy do Międzygórza. Wypromowała je właśnie Marianna Orańska. Wybudowano tu wówczas kilka ciekawych budynków, które przetrwały do dziś. W samym Międzygórzu na szlaku znajdziecie: Dawny Młyn (restauracja Złoty Róg), Zajazd pod Dobrą Datą, dawny kościół ewangelicki i dom nad Wodospadem. Marianna wybudowała też drogę na Halę pod Śnieżnikiem, tamże też schronisko (do którego idziemy). Około 1840 roku sama też ze swoim ojcem królem niderlandzkim Wilhelmem zdobyła szczyt Śnieżnika! Może więc czas przestać obżerać się tymi lodami w letnisku i zacząć iść w górę?

Początkowo Główny Szlak Sudecki prowadzi nas doliną Wilczki, do końca Międzygórza. Potem dość szeroką leśną drogą, czasem ścinając jej zakręty ostro w górę. A że my jesteśmy tu późnym popołudniem to mijamy setki ludzi schodzących ze szlaku n Śnieżnik. Wysłuchujemy dziesiątek opowieści o armagedonie w schronisku i na szczycie. Jest weekend i ładna pogoda, więc na szlakach oblężenie. Jedni opowiadają nam, że chcieli się napić w schronisku kawy. Kiedy tam dotarli przed południem, pod schroniskiem stała długa kolejka, Postanowili zdobyć szczyt Śnieżnika, z nadzieją, że gdy wrócą, kolejki nie będzie. Zawiedli się, bo ani o milimetr się ona nie zmniejszyła. Schodzili głodni. Rzeczywiście ani na moment nie byliśmy sami na szlaku: my wchodziliśmy, a tłumy schodziły.

 

Śnieżnik – szlaki i schronisko PTTK – czyli jak dotrzeć na górę ?

 

Kiedy dotarliśmy do Schroniska PTTK na Śnieżniku (właściwie na Hali pod Śnieżnikiem) kolejki już nie było. Za to nocujących tu rodzin z dziećmi – co niemiara! Cena za rozbicie namiotu przy schronisku – bezkonkurencyjna! 5 zł! Rozbiliśmy sobie namiot z widokiem na zachód słońca. I nawet nie pozabijałam wszystkich dzieci wrzeszczących do późna … Rano nie zwijając namiotu poszliśmy zielonym szlakiem na szczyt (około 30 minut w jedną stronę). Na szlaku nie było nikogo. Sam Śnieżnik (1426 m n.p.m.) też był pusty. Jeszcze poszliśmy na drugą stronę granicy do źródeł czeskiej rzeki Morawy, żeby podjąć skrytkę (geocaching) i wróciliśmy do schroniska, w którym ludzie się dopiero budzili. Powoli zwinęliśmy nasze obozowisko i zaczęliśmy schodzenie drogą na Przełęcz Śnieżnicką (1123 m n.p.m.). Pogoda zaczęła się psuć: ziemne chmury powoli napływały nad nasze głowy. Znów minęliśmy dziesiątki osób wspinających się na Śnieżnik. Większość z nich użyła wyciągu na Czarną Górę i teraz dosyć wygodną drogą zdobywała szczyt Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego. O tak, zapomniałam dodać, że od dnia poprzedniego Główny Szlak Sudecki prowadzi nas przez park krajobrazowy.

 

Śnieżnicki Park Krajobrazowy został utworzony przez wojewodę wałbrzyskiego w 1981 roku. Obejmuje 28 800 ha terenów w Sudetach Wschodnich. Chroni zachowane resztki puszczy sudeckiej z takimi drzewami jak wiąż, grab, buk i modrzew. 

 

Dalej czerwonym szlakiem mijamy wspomniane już Mariańskie Skały i docieramy na Żmijową Polanę. Wycinka drewna trwa. Koń wyciąga drewno z lasu. Grupa zagubionej młodzieży z torebkami uznaje drwali za wiarygodnych i wypytuje ich o drogę na Śnieżnik. Inna grupa siada do posiłku pod tutejszą wiatą. Jedna z pań pyta, czy już nie wystarczy tego chodzenia, czy mogą już wrócić 😉 Zaczyna gdzieś w oddali grzmieć … Standardowo zaczynam panikować i popędzać Piotrusia. Lecimy na Czarną Górę (1205 m n.p.m.). Znaczy się ja uważam, że idziemy normalnie, ale P. twierdzi, że biegnę. Na szczycie znajduje się wieża widokowa, na którą on wychodzi. Grzmi coraz bliżej. Wyciąg wypluwa kolejne dziesiątki ludzi, którzy niewiele zastanawiając się idą dalej szlakiem. Co tam skały, deszcz i burza. Z drugiej strony co mnie to obchodzi? Kiedy schodzimy do Przełęczy Puchaczówka (862 m n.p.m.) i zaczyna kropić kryjemy się pod trochę zrujnowaną wiatą. Kiedy po chwili zaczyna lać, rozbijamy pod nią namiot. A kiedy burza zaczyna szaleć na dobre, rozkładamy resztę rzeczy i już tu zostajemy na popołudnie i całą noc.

Następnego ranka wstajemy ze słońcem, zwijamy biwak i wracamy na Główny Szlak Sudecki. Zaraz na pierwszej mokrej jeszcze ścieżce spotykamy parę byłych Warszawiaków. Małżeństwo na emeryturze, które wyprowadziło się w tutejsze góry. Na dodatek dzięki nim jedna z dawno wymarłych wsi (Biała Woda) została reaktywowana. Musieli trochę o to powalczyć, ale się udało. Najlepsze, że mimo iż mieli tam meldunek, to mieli problem by znaleźć się na liście uprawnionych do głosowania. Bo w ministerstwie, tam daleko, w tej Warszawie, którą porzucili wieś Biała Woda ciągle była wymarła. Bo w Wikipedii tak było napisane. To nie żart, taką odpowiedź dostali. Po wymianie dość żartobliwie brzmiących dla osób postronnych pism, w końcu się udało. Teraz żyją sobie spokojnie i codziennie rano maszerują określoną pętelkę po ścieżce, która tego dnia częściowo była i naszą trasą. Bardzo mili ludzi. Na dodatek z dwoma przesympatycznymi psami. Górą minęliśmy Stronie Śląskie i dotarliśmy do Lądka Zdroju.

 

Lądek Zdrój jest być może najstarszym polskim uzdrowiskiem. Mówią o tym zapiski o zaginionym wierszowanym utworze, mówiącym o zniszczeniu przez Tatarów jakiś urządzeń kąpielowych. A jak kąpielowych – to uzdrowisko w dzisiejszym tego słowa rozumieniu. Stąd wielu autorów datuje powstanie Lądka Zdroju na 1241 rok.

 

Lądek Zdrój – co warto zwiedzić? Atrakcje:

  • eklektyczny ratusz
  • pręgierz przy ratuszu
  • kamienice wokół rynku (niektóre z podcieniami)
  • kolumna św. Trójcy, dzieło Michała Klahra
  • most gotycki nad Białą Lądecką z figurą św. Jana Nepomucena
  • Zakład Przyrodoleczniczy “Wojciech”
  • budynki zdrojowe w Parku Zdrojowym.

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

strona www Schroniska PTTK na Śnieżniku: tutaj

Szlak Marianny Orańskiej, ulotka w formacie pdf : tutaj

 

Film o Mariannie Orańskiej, przygotowany na Rok Marianny Orańskiej (2010):