Góry Złote przed nami. W Lądku Zdroju, a raczej na stacji benzynowej zaraz przy drodze wjazdowej musieliśmy dziwnie wyglądać. W świąteczny dzień, z wielkimi plecakami, niekoniecznie czyści, bez samochodu wpadający z krzaków na stację po dwa wielkie kubki kawy. Było chłodnawo i chcieliśmy się trochę rozgrzać! Na rynku było cicho i pusto. Prawie wszystko zamknięte na głucho. Miło było posiedzieć na ławeczce i popatrzeć jak Lądek Zdrój powoli budzi się ze snu. Pierwsi ludzi wracali z kościołów do domów. Ubrani odświętnie zagadywali nas dokąd i dlaczego. I że fajnie, że tak idziemy. Kiedy wychodzimy stąd przez most na rzece Białej Lądeckiej, nie jest nam dane zobaczyć łanów białych kwiatów na wodzie. Dopiero późną wiosną i latem rzekę pokrywa jaskier pędzelkowaty, co ma świadczyć o czystości jej wód. Góry Złote mogą pochwalić się różnymi bogactwami..

Zanim zaczęliśmy się wspinać na Przełęcz Jaworową (705 m n.p.m.) minęliśmy kilka wsi, m.in. Orłowiec. Po II wojnie miejscowość ta nazywała się krótko Jesionowem, potem Ustroniem. Jednakże członkowie Komisji Ustalania Nazw Miejscowych, której przewodniczył Mieczysław Orłowicz (tak, ten sam, co Główny Szlak Sudecki), uznali, że należy uhonorować szefa i zaproponowali nazwę Orłowiec. I już. Dobrze, że dziś nadawanie dowolnych nazw nie jest zbytnio możliwe, bo nie chcę nawet myśleć, jak nazywała by się większość miejscowości …

widok z Jawornika Wielkiego

Na Przełęcz Jaworową prowadzi droga z Lądka do Złotego Stoku wybudowana dzięki wspomnianej w poprzednim poście Mariannie Orańskiej. Przechodząc przez Góry Złote miała ona połączyć jej posiadłości w Kamieniu Ząbkowickim i dobrami na Ziemi Kłodzkiej. Główny Szlak Sudecki nie prowadzi nas na całe szczęście asfaltem, tylko biegnie górą. No dobrze, dużo w tej naszej opowieści złota, bo złote to i tamto. W sumie można by zapytać: jakie są te Góry Złote?

Góry Złote – położenie, mapa, szlaki

Góry Złote to jedno z najdłuższych pasm w Sudetach Wschodnich. Rozciągają się na długości około 55 km, przy czym ich szerokość nie wykracza ponad 6 km. Tworzą wschodni brzeg Kotliny Kłodzkiej. Po Masywie Śnieżnika to najbardziej zróżnicowane góry na tych terenach. Poprzecinany fantazyjnie przez szereg poprzecznych dolin dość wąski grzbiet z kopulastymi szczytami panoszy się na wysokości 800-1000 m n.p.m. Najwyższe szczyty po polskiej stronie to Brusek (1124 m n.p.m.) i Kowadło (987 m n.p.m.), nie mieszając się do konfliktu na linii Góry Złote- Góry Bialskie (czyli o rozdzielności tych pasm). Nieważne, tym się będę przejmować przy Koronie Gór Polski… W każdym bądź razie weszliśmy w Góry Złote w okolice Jawornika Wielkiego. A że skrytka geocachingowa był ukryta poza Głównym Szlakiem Sudeckim, na szlaku na szczyt (872 m n.p.m.), to zrzuciliśmy plecaki w krzaki i poszliśmy go zdobyć. Stoi tam drewniana wieża widokowa, postawiona tu w 2009 roku. W celu urozmaicenia okolicy stworzono tu szlak widokowy szczytami pogranicza. Urocze. Ale chodźmy dalej Złotym Jarem, nad Złotym Potokiem do Złotego Stoku. Dużo tego żółtego 😉

Złoty Jar

Złoty Stok – kopalnia złota i inne atrakcje

Nikogo nie zdziwi, że w okolicy musiały znajdować się złoża tego kruszcu i stąd i nazwa miejscowości i kopalnie (wzmianki o nich były już z XIII wieku). A kiedy na początku XVI wieku uruchomiono tu mennicę jeszcze bardziej podniosło to prestiż miejscowości. Tragedia górnicza przerzuciła zainteresowanie miejscowego przemysłu z wydobycia na pozyskiwanie arszeniku z kopalnianych hałd. Aptekarz tym leczył, inni truli. Życie. W każdym bądź razie w XIX wieku do bogactw naturalnych dołożono jeszcze wody mineralne (czyli uzdrowisko). I tak z jednej strony się truli arszenikiem, z drugiej leczyli wodami. W XX wieku zaczęto wytwarzać tu farby z arszeniku i boksytu oraz środki owadobójcze. Dziś króluje turystyka. Atrakcje Złotego Stoku to:

  • zabytkowa willa „Złoty Jar”
  • dawna mennica
  • kościół poewangelicki
  • Sztolnia Książęca
  • park linowy
  • Średniowieczny Park Techniki
  • Muzeum Górnictwa i Hutnictwa Złota (link do strony tutaj )
  • Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli
  • wapienniki na ścieżce historyczno – przyrodniczej „Śladami królewny Marianny Orańskiej”.

Dla nas okolicznym złotem w tej chwili były raczej wiosennie wyglądające lasy. Pięknie kwitnące kwiaty nad potokiem wśród soczystej zieleni. Kiedy z nich wyszliśmy gwar dzieci w parku linowym i spacerowiczów odebrał miejscowości całą pozłotę. Znaleźliśmy się na Przedgórzu Paczkowskim. Płasko, po drogach, piaszczyście. Miejscami trochę nadmorsko pachniało sosnami. Maszerowaliśmy aż po wieczór, kiedy drobny deszczyk wskazał nam wiatę u bram Kolonii Błotnicy. Piotr poszedł poszukać sklepu. Ja rozbijałam namiot pod przyjaznym dachem u stóp leśnego kominka. Słyszałam jak przez wieś prowadzi go szczekanie psów. Sklep był, czyli piwo owocowe też. Kolacja była udana. Nasz rozbity namiot spłoszył kilku miejscowych kochasi na motorach. Kolejny dzień wisiał krótko pod znakiem chmury. Bardzo szybko przeobraził się w piekielne upały. Puste butelki zostawiliśmy pod jeszcze zamkniętym sklepem. Na drodze Głównego Szlaku Sudeckiego stał Paczków.

Paczków – polskie Carcassonne

Znojne maszerowanie asfaltem szybko wywołało wspomnienia: o Góry Złote i wasze lasy, czemu tak szybko was pożegnaliśmy?! Nic to. Koniec niedaleko. Trzeba kroku przyspieszyć kiedy przy drodze brakuje drzew. A brakuje bo przecież drzewa przydrożne atakują kierowców w samochodach i ich zabijają. No to się je wycina. Kiedy naszym oczom ukazuje się pierwsza z paczkowskich bram z jękiem biegniemy do sklepu. Za czymś zmrożonym do picia. A że w naszym kraju z reguły schładza się tylko piwo … to w upalne dni łatwo popaść w alkoholizm. Ale to już się działo i na Głównym Szlaku Beskidzkim. Taki los polskiego wędrowca 😉 W każdym bądź razie początkowo niezbyt doceniamy unikatowość średniowiecznych murów i bram okalających Paczków. Przysiadamy na ławce pod ratuszem. Po kilku sekundach młody chłopak usilnie namawia nas do zwiedzenia miasta z nim jako przewodnikiem w roli. Co warto tutaj zobaczyć?

  • mury obronne z XVI wieku i trzy wieże bramne
  • ratusz
  • muzeum gazownictwa
  • kościół parafialny p. w. św. Jana Ewangelisty
  • kościół Matki Bożej Nieustającej Pomocy
  • dom kata (w nim informacja turystyczna)
  • kamienice w rynku

Generalnie może i to miasto ma potencjał. Jednak stopień zatłoczenia samochodowego w samym rynku sprawia, że raczej wygląda on jak jakiś jeden wielki parking. Może kiedyś Paczków poradzi sobie z tym problemem. Na razie trudno go zwiedzać spomiędzy spalin samochodów. Kiedyś Główny Szlak Sudecki „kończył swój bieg” na stacji PKP w Paczkowie. Tu znajdowała się końcowa kropka. Dziś pociągnięto go do Prudnika przez Góry Opawskie. W mieście ciągle jeszcze widoczne jest stare oznakowanie, Dlatego trzeba bardzo uważać i pamiętać o jego dwoistości. Zapomnieliśmy i dopiero w połowie drogi zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak. Z Paczkowa wędrujemy głównie wzdłuż dróg asfaltowych, zahaczając o miejscowości, w których główną atrakcją dla ludzi z wielkimi plecakami jest asortyment sklepu. Kiedy zeszliśmy a asfaltu w pola szlak był tak zarośnięty, że odpuściliśmy sobie jego szukanie i szliśmy mniej więcej na azymut brzegiem pola. W końcu dotarliśmy do kładki tak spróchniałej, że pod ciężarem człowieka pękają deski (też jedną złamaliśmy). Całe szczęście z drugiej strony usłyszeliśmy głosy i udało nam się ją namierzyć. Dotarliśmy do Głuchołazów. Na obiad „u Ludwiki”. Dobre i tanie, polecane przez miejscowych. I takie też było to jedzenie. Przed nami Góry Opawskie i ostatni odcinek Głównego Szlaku Sudeckiego…

 

Informacje:

Złoty Stok www

Kopalnia Złota w Złotym Stoku www