Szlak Jordański, Wadi Araba

 

Gaj cytrynowy w Jordanii. Siedzimy na polu wokół małego czajnika z herbatą. Dziewięciu facetów przed chwilą porzuciło robotę w sadzie, by poczęstować nas herbatą i pogadać. Najstarszy z braci, Palestyńczyk, zna język angielski, więc to on rozmawia z nami. A raczej z Piotrkiem (w jakiś naturalny sposób w Jordanii zawsze sadzają mnie pół kroku z tyłu). Mają trzy szklanki: my dostajemy po jednej, a trzecią ten, który rozmawia. Mówi, że ma szczęście, bo ma źródło wody na swojej ziemi. Dlatego może mieć ten sad i zarabiać na utrzymanie całej rodziny.

Trzymam w ręku szklankę herbaty ze sporym kawałkiem gałęzi w środku. Zabijam czas usiłując rozpoznać roślinę w moim napoju. Jordania uświadomiła mi jak mało wiem o przyrodzie. Np. nie rozróżniam po smaku i zapachu wielu ziół, jak tu:  szałwii i tymianku. Przez półtora miesiąca wypijałam hektolitry herbaty ze świeżymi listkami w środku i byłam święcie przekonana, że to tymianek. I jeszcze denerwowałam się na siebie, że nie umiem znaleźć w terenie tych roślin. A przecież z doniczek w hipermarkecie wiem jak wygląda tymianek! I tak łaziłam po jordańskich „łąkach” „profesjonalnie” rozcierając listki w palcach (jak na filmach o kucharzach) i żaden nie chciał pachnieć tak, jak ta roślina wrzucana przez Beduinów do herbaty.

 

Jordania, herbata po beduińsku

 

Beduińska whiskey, czyli czy Jordańczycy piją alkohol?

W pierwszym tygodniu na Szlaku Jordańskim (Jordan Trail) kilkanaście razy zaproszono nas na tzw. „Welcome tea„. Kiedy przechodziliśmy obok stada owiec czy kóz i był tam pasterz – herbata. Mijaliśmy namiot – herbata. Piątkowy rodzinny piknik pod drzewem – herbata. I pogaduszki. Nawet wtedy, gdy nie znaliśmy nawzajem swoich języków. Najbardziej widowiska jest herbata pasterska. Najpierw trzeba znaleźć chrust. Trawa i drobne patyczki, tak dwie garście. Osmolony specjalny czajniczek napełniamy wodą z kanistra zawieszonego na grzbiecie osła. Z zawiniątka wyjmujemy cukier i słodzimy wodę. Rozniecamy ogień na który kładziemy bezpośrednio czajniczek. Do wrzącej wody wrzucamy liście herbaty z innego woreczka. Szklanki. No tak. Małe specjalne szklaneczki napełniamy herbatą i wrzucamy znalezioną, gdzieś na poboczu szałwię. Mam nadzieję, że czasem i tymianek. (Tak, żebym miała rację;)). Taką herbatę parzy się wszędzie: na poboczu drogi, na ostrej skarpie, przy namiocie. Tak gdzie się w danej chwili odpoczywa czy spotkało wędrowca. Pasterzy z Rezerwatu w Wadi Dana spotkaliśmy na zakrętach szutrowej drogi podchodzącej do wsi. Wypiliśmy z nim beduińską whiskey na zakręcie. Religia zabrania muzułmanom spożywania alkoholu. Piją dużo herbaty.

 

Rezerwaty biosfery – obszar ochrony natury, powstały w ramach UNESCO MAN, czyli programu Człowiek i Przyroda. Mają one pokazywać i promować zrównoważone współistnienie ludzi i natury.

 Dana Jordania

 

Rezerwat Wadi Dana w Jordanii – Dana Biosphere Reserve

Rezerwat w Wadi Dana Jordania to jedno z tych miejsc, które dobitnie pokazało nam, że pokonujemy Szlak Jordański pod prąd (wbrew rekomendacjom jego twórców). Do Wadi Dana weszliśmy z dołu od strony doliny ryftu Morza Martwego (przedłużenie Wielkich Rowów Afrykańskich). I pokonaliśmy całą długą piękną dolinę powoli wznosząc się na wysokość 1500 m n.p.m. Przeszliśmy od skał granitowych przez piaskowce do wapieni. Przez cztery strefy biogeograficzne. W górę. A wycieczki organizuje się tu w drugą stronę: ze wsi Dana w dół (bo kto to widział podchodzić – to praca, podchodzą tylko pasterze).

Beduini, rezerwat Dana

 

Dana Biosphere Reserve – utworzony w 1989 roku, największy w Jordanii rezerwat ochrony przyrody o wielkości 320 km2. Obejmuje 4 strefy biogeograficzne. Występuje tu ponad 800 gatunków roślin, w tym 3 występujące tylko w tym regionie – ich łacińskie nazwy zawierają słowo Dana. Występuje tu kilka gatunków ptaków i ssaków zagrożonych wyginięciem: kulczyk syryjski, pustułeczka, lis afgański i koziorożec nubijski. Zarządza nim RSCN (The Royal Society for the Conservation of Nature – Królewskie Towarzystwo Ochrony Przyrody) utworzone w 1966 roku przez Króla Husseina.

 Rezerwat Biosfery Dana, Jordania

 

Fenyan Ecolodge, czyli jordańska ekologia za amerykańskie pieniądze

 

Wiele razy mieliśmy to nieszczęście przechodzić przez  siedliska ludzkie w okolicach południa, kiedy dzieci wychodziły ze szkoły. Wygląda to mnie więcej tak: wypada taka hałastra spoza wysokich murów  (każdy budynek szkolny w Jordanii otoczony jest tu wysokim murem, tak by nikt postronny nie mógł patrzeć na dzieci, szczególnie dziewczynki). I widzi dziwo. Obcy biały z wielkim plecakiem. Turysta. Zaczynają się pytania, zaczepki, obrażanie i odprowadzanie całą gromadą przez wieś.

Za dwoma beduińskimi chłopcami w Wadi Dana szliśmy ponad kilometr. Ich namioty stały rozłożone w głębi doliny. Jeden chłopiec miał plecak, drugi książkę do angielskiego niósł w ręku. Dużą. Krzyczał do nas: How are you? Ale już nie wiedział jak odpowiedzieć na pytanie zwrotne.

 

rezerwat Dana Jordania

Ostatnim budynkiem z tej strony doliny Wadi Dana jest luksusowe Fenyan Ecolodge. Hotel z pokojami i wycieczkami z przewodnikiem. Piękny, ocieniony. Marmurowy. Cena noclegu (50$ od osoby za noc) zdecydowanie nie mieściła się w założeniach naszego budżetu. Nabraliśmy wody do picia w łazience i poszliśmy dalej.

 

Dana, wieś która poszła w górę bliżej drogi

Na górze, tam gdzie dla nas skończyła się wędrówka Rezerwatem Wadi Dana, kiedyś była wieś. Pewnego dnia wieś ta postanowiła przenieść się bliżej drogi asfaltowej. W górę. Niżej dzisiaj znajdują się ruiny domów, w których starzy mieszkańcy trzymają owce. Pojawili się też nowi, którzy zwęszyli interes i zaczęli przerabiać porzucone domy na hotele. Wybraliśmy taki na brzegu Wadi Dana, z widokiem na całą dolinę.

Nasz sąsiad, młody Jordańczyk, przyjechał tu na weekend z Ammanu. Pracownik francuskiej organizacji pozarządowej. W Jordanii to bardzo poszukiwana, bo bardzo dobrze płatna praca. Płacą tam dwa razy więcej niż zarabia nauczyciel w Jordanii. 

 rezerwat Dana Jordania

 

Beduińskie ścieżki

Następnego dnia w kolejnej dolinie wśród dziesiątków kozich dróg zgubiliśmy naszą ścieżkę.  Nie było to w żaden sposób groźne zagubienie się. Bo oczywiście spotkaliśmy Beduinów. Po półgodzinnej herbatce na stromej skarpie pokazali nam zejście do kanionu i wyjście z niego.  Naprawdę dobrze ukryte dla niewprawnego oka.  

 Beduini, Jordania

 

 

Szlak Jordański – informacje praktyczne:

Dzień 11:  Mt. Safaha – Wadi Araba

odległość: 14 km

czas przejścia: 6 godzin

Woda i jedzenie:

+strumień na dnie Wadi Feid

Dzień 12:  Wadi Araba – Dana

odległość: 24 km

czas przejścia: 10 godzin

Woda i jedzenie:

+woda w Fenyan Lodge (Wadi Dana Jordania), potem wzdłuż doliny kilka kraników na czarnej gumowej rurze ciągnącej wodę dla Beduinów i w górę

+jedzenie: w  hotelach w Danie  

 

Dzień 13:  Dana – Ma’tan

odległość: 15 km

czas przejścia: 9  godzin

Woda i jedzenie:

+źródło wody przy Szlaku Jordańskim tuż nad wsią Dana;

+woda przy sadzie tuż przed zejściem do kanionu w Wadi Ma’atan

+sklepy, targowisko, piekarnie w Buseirah, otwarte też w piątek

 

Pytania , interpelacje , postulaty , sprostowania – piszcie śmiało w komentarzach 🙂

 

Rezerwat Dana Jordania – Informacje Praktyczne