Red Canyon Israel

Kiedy spotykaliśmy kogoś na Izraelskim Szlaku Narodowym, słyszeliśmy: musicie jeszcze zobaczyć Czerwony Kanion (Red Canyon) koło Ejaltu, jest najpiękniejszy, nie możecie wyjechać i go nie zobaczyć. I chociaż w pewnym momencie przestaliśmy wierzyć Izraelczykom, tak zapatrzonym  w to swoje państwo, że wszystko wydaje się im najpiękniejsze (i cudowne, i jedyne w swoim rodzaju), to gdzieś tam z tyłu głowy zanotowaliśmy nazwę. A że wracaliśmy do tego Izraela jak bumerang, w przeciągu ostatnich dwóch lat, to w końcu udało się nam znaleźć dzień, żeby sprawdzić to „cudo”. A tak szczerze powiedziawszy, to w podjęciu decyzji pomógł nam Ryanair, latając przez jakiś czas z Krakowa do Ovdy na środku pustyni (jadąc z tego lotniska autobusem na południe przejeżdża się tuż obok tablicy ze znakiem: Czerwony Kanion). Jesienią najprawdopodobniej to połączenie Ryanaira powinno powrócić do rozkładu lotów, więc będziecie mieć okazję, by sami sprawdzić moje słowa. Pamiętajcie – kierunek Ejlat!

Jaki jest Ejlat? Atrakcje?

W dość niedawnej przeszłości popełniłam już post o tym, co warto zobaczyć, jeśli traficie do tego największego izraelskiego nadmorskiego kurortu. Oględnie mówiąc Ejlat to dość brzydka mieścina z monstrualnymi, kiczowatymi hotelami, lotniskiem w samym centrum, portem morskim (także w centrum) broniącym dostępu do plaż. Ale za to z tropikalnym morzem z rafą koralową i wysokimi średnimi temperaturami powietrza przez cały rok. Oczywiście trzeba od razu doprecyzować, że chodzi o Morze Czerwone, bo w Izraelu mórz dostatek i na dodatek każde inne! W przyszłym roku (w 2017) możecie zastać całkiem inny obraz Ejlatu, ponieważ właśnie w tej chwili, 18 km na północ budowane jest nowe międzynarodowe lotnisko, dzięki czemu to w mieście zostanie zlikwidowane, port ma być przesunięty w stronę granicy z Jordanią, a wolne ziemie w ten sposób uzyskane, tuż nad morzem …. zabudowane hotelami! Bliskowschodni (ale i europejski) burdel. Jeszcze dziś jeśli kochacie wodę i wszystko co w niej żyje możecie ciągle jeszcze poleżeć na piaszczystej Plaży Północnej w cieniu centrum handlowego i pływając w ciepłej wodzie wpatrywać się w podwozia lądujących samolotów albo nurkować wśród rafy koralowej (o czym pisałam już  tutaj ).  No a jeśli chcecie posmakować pustyni, to czytajcie dalej. Razem wybierzemy się do Czerwonego Kanionu (Red Canyon) na Pustyni Negew.

Ciekawe miejsca na południu Izraela: Czerwony Kanion na pustyni Negew

Niestety, jeśli nie macie wynajętego samochodu trzeba się będzie trochę wysilić, by tam dojechać. I to pomimo iż biegnie tamtędy piękny równy asfalt. Teoretycznie na drodze nr 12, która biegnie wzdłuż granicy z Egiptem tuż obok kanionu, powinien znajdować się przystanek. Właśnie. Powinien.  I jest. Nawet stoi tam znak przystanku. Może i lekko zardzewiały i wygięty, ale jest. Tylko nikt go nie pamięta. Nawet kierowcy autobusów (wypytywaliśmy kilku). Ostatecznie da się dojechać tam autobusem (jak, znajdziecie na końcu, w informacjach praktycznych)

My mieliśmy ochotę na noc pod namiotem na pustyni. Obładowaliśmy się wodą i jedzeniem, i po południu powędrowaliśmy przez Ejlat do ronda z delfinami (zostało ono zaznaczone delfinkami nawet na mapie z informacji turystycznej, więc nie będziecie mieć żadnego problemu, by je znaleźć), gdzie wielokrotnie staliśmy na autostopie. Standardowo dość szybko ktoś się nam zatrzymał i standardowo zamknęłam zaraz oczy, by nie widzieć toru jazdy. Od pewnego czasu nie mogę już spokojnie patrzeć na szaleńczą, bezmyślnie ryzykowną jazdę Izraelczyków. Naprawdę polecam, lepiej nie patrzeć. Na dodatek po raz kolejny okazuje się, że  i ten kierowca, mimo iż tu mieszka, to oczywiście nie ma bladego pojęcia, co to Czerwony Kanion i gdzie on jest. Całe szczęście udaje nam się wypatrzeć kierunkowskaz i wyhamować jego samochód (nie jest to tylko przypadłość izraelska, generalnie zazwyczaj znamy atrakcje znajdujące się dalej od naszego domu, niż te za rogiem).

Odjeżdża pozostawiając po sobie tuman kurzu i spalin, ale i ciszę. A o nią w Izraelu naprawdę jest trudno. Kraj za mały, za dużo ludzi, samochodów i wojska. Tym razem udaje nam się na tym night campie delektować względnym spokojem. Bo czymże są dwa auta, które przyjeżdżają i odjeżdżają z parkingu przy dolinie? Jakby ich nie było. Piotrek nawet obserwując czas jaki im zajmuje pokonanie szlaku przez Czerwony Kanion rzuca propozycję, że pewnie też byśmy zdążyli. Ale czy nam się spieszyło? Nie. Fajniej było pooglądać zachód słońca nad ejlackimi górami i Egiptem. Cisza. Było cicho tej nocy. Zapadliśmy w sen wraz z nadejściem zmroku i wstaliśmy wraz ze słońcem. W Krakowie raczej jestem skłonna zabić za zbyt wczesny telefon i obudzenie mnie. Poza domem to nasze ciała muszą być bardzo zmęczone, żeby nie obudziły się wraz ze światłem. Wstajemy tak wcześnie rano, że martwię się, że w Kanionie będzie jeszcze ciemno …

Szlaki trekkingowe w Nahal Shani i Czerwonym Kanionie

Czerwony Kanion jest najbardziej atrakcyjnym odcinkiem wyschniętego koryta strumienia Shani (Nahal Shani). Szlaki poprowadzono tutaj w ten sposób, by można było zatoczyć pełne pętle dopasowując poziom trudności do siebie. Sam kanion jest dość krótki i w sumie ma dwa miejsca, w których trzeba zejść do 5 m po drabinie. Podstawowa trasa biegnie prze najbardziej imponującą część skalistego wąwozu i po krótkiej wspinaczce pozwala wrócić na górę, do początku. To wersja rodzinna. Większa pętla prowadzi nas początkowo tym samym szlakiem, by następnie zatoczyć większe  koło przez szerokie już wyschnięte rzeczne koryto.

Okolica zbudowana jest z piaskowca. W takiej skale nawet wąski strumień wody szybko rzeźbi zagłębienia. Właśnie dzięki błyskawicznym powodziom (flash flood) powstają takie kaniony jak ten izraelski zwany Czerwonym i ten najbardziej znany na świecie: Kanion Antylopy w USA. Tutaj na początek brzegi nieistniejącej, ale meandrującej rzeki przerażają. Szerokie zakręty, wysokie zbudowane z większych i mniejszych kamieni nie wyglądają zbyt stabilnie. Mam wrażenie, że przy najmniejszym ruchu zasypią nas. Jak niestabilne ściany ze żwiru. Jednak nic takiego się nie dzieje, skały stają się coraz bardziej jednolite. Aż dochodzimy do wyżłobionej najpierw w żółtym, a potem już w czerwonym piaskowcu części. Ściany wąwozu stają się coraz wyższe, jest coraz ciaśniej. w dwóch miejscach przełomów (podczas powodzi błyskawicznych pewnie są to piękne wodospady) zamontowano około 5 metrowe drabinki, by było bezpieczniej. Trochę nam tu ciasno z plecakami. Jest pięknie. Może nie tak czerwono jak w pełnym słońcu (chyba że to za każdym razem był photoshop, na zdjęciach które widziałam), ale robi wrażenie. Szkoda tylko, że sam Czerwony Kanion to taki krótki odcinek. Po jakichś 200 metrach wychodzimy na dość szeroki teren, też o wysokich skalistych brzegach. W ty miejscu można już zacząć zawracanie, jeśli wybrało się najkrótszą pętlę. My poszliśmy dalej (Oczywiście spędziliśmy tu trochę czasu na poszukiwanie skrytki geocachingowej). Słońce przygrzewało przyjemnie.

Był to nasz ostatni dzień na izraelskiej pustyni. I jakoś tak ona nie chciała się z nami pożegnać też. Gdy już doszliśmy do drogi i zaczęliśmy łapać stopa powrotnego do Ejlatu, to niestety … nic nie jechało. No prawie nic, bo jechali dopiero ludzie właśnie na zwiedzanie Czerwonego Kanionu. Długo tam kwitliśmy, nagraliśmy kilka głupich filmików, ale póki co nie nadają się do upublicznienia (przynajmniej do dostałam takowej zgody od Szanownego Małżonka:)) Całe szczęście w końcu jechał ostatni tego piątku autobus i do niego wsiedliśmy. I szabat spędziliśmy na plaży nad Morzem Czerwonym …

Jeśli nie macie więc czasu na powłóczenie się po pustyni, albo nie jesteście jej fanami, albo jeśli jesteście w podróży z dziećmi, to polecam Czerwony Kanion (Red Canyon) w Izraelu, na krótką wycieczkę. Zdecydowanie.

Propozycje innych szlaków w Izraelu Południowym, po pustyni Negew znajdziecie w poście na naszym blogu TUTAJ

Gdzie na mapie Izraela znajduje się Czerwony Kanion?

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Red Canyon leży ok 20 km na północ od Eilatu przy drodze nr 12

Dojazd :
Autobusem :
Drogą nr 12 jeździ tylko autobus 392 z Eilatu do Be’er Shevy. Jako że na tej trasie nie ma prawie żadnych miejscowości jedynym powodem istnienia tego połączenia są liczne bazy wojskowe rozrzucone wzdłuż całej trasy.
Oczywiście w soboty autobus nie jeździ, a w piątki jest tylko jeden kurs opuszczający Eliat/ Be’er Shevę ok 6 rano.
Przejazd na trasie Red Canyon – Eilat kosztuje ok 12 zł
Aktualny rozkład i cennik znajdziecie tutaj (ceny sprawdzamy do przystanku Har Uziya Junction – dlaczego patrz niżej ):

Uwaga: Trzeba dokładnie wyjaśnić kierowcy gdzie chcecie wysiąść i samemu tego pilnować. W wykazie przystanków na stronie Eggedu nie ma przystanku przy skręcie na Red Canyon . W praktyce jednak na skrzyżowaniu są stare znaki przystanku i kierowca bez problemu powinien was tam wysadzić/zabrać (Przetestowaliśmy to na sobie wracając  i potwierdziliśmy w rozmowie z innym turystami )

Samochodem: 

Jeżeli ktoś zamierza przejść dłuższą trasę i wrócić czarnym szlakiem , trzeba zaparkować zaraz po skręcie z głównej drogi
Jeśli celem jest trasa krótsza można podjechać droga jeszcze prawie kilometr za znakami na Red Canyon

Autostop:
Droga nr 12 na odcinku Ejlat do skrzyżowania z drogą nr 40 jest jedną z najgorszych tras na autostop w całym Izraelu , ze względu na znikomy ruch (brak miejscowości, a większość ludzi jadących z/do Ejlatu wybiera na tym odcinku drogę nr 90 ) Prędzej czy później ktoś was oczywiście zabierze, ale trzeba mieć na uwadze, że można tutaj utknąć.

Nocleg:  Tuż przed wejściem do kanionu, obok parkingu znajduje się tzw. campground. Miejsce gdzie można legalnie rozbić namiot i rozpalić ognisko. Nie ma tam żadnych udogodnień.

Czerwony Kanion Izrael mapa

Źródło: https://en.wikivoyage.org/wiki/Negev

Cała trasa jest bardzo łatwa orientacyjnie i świetnie oznakowana.

Zaraz po skręcie z drogi nr 12 pojawiają się oznakowanie czerwonego szlaku na Red Canyon/ Patrol Road (tam też jest pierwszy parking ). Idziemy drogą, która po chwili się rozwidla, wybieramy zielony szlak na Red Canyon. Po prawej stronie mamy miejsce gdzie można rozbić namiot (campground ), a kawałek dalej parking .
Idziemy dalej zielonym szlakiem i wchodzimy do kanionu . (Uwaga ! Trasa jest jednokierunkowa jeśli już się weszło trzeba przejść wszystkie drabinki ) Po kilkuset metrach dochodzimy do końca krótkiego szlaku . Tutaj można skończyć przygodę z kanionem i wrócić czarnym szlakiem do początku kanionu (najkrótsza pętla). Albo można iść dalej zielonym szlakiem i po jakiś 20 minutach dojdziemy do następnego skrzyżowania. Szlak zielony biegnie dalej, aby za 5 godzin dojść do drogi nr 90 ( nie ma takiej możliwości byście nieświadomie poszli tym szlakiem, ponieważ ustawiono w tym miejscu duże tablice ostrzegające, żeby przypadkowe osoby się tam nie zapuściły) – to najdłuższa wersja szlaku. My wybraliśmy szlak czarny (WADI SHANI SOUTH ) i idąc nim doszliśmy do samej drogi 12 (to najdłuższa z możliwych pętli). Jeśli zostawiliście samochód przy campgroundzie, to na ostatnim skrzyżowaniu szlaków musicie wybrać szlak czerwony (na tym skrzyżowaniu droga rozwidla się na szlak czarny z tabliczką „Road 12” i szlak czerwony).

Czas przejścia najdłuższej pętli to około 3 godzin, a najkrótszej 1 godzina.

Jeśli ktoś pod koniec pośredniej pętli, będzie z Was miał ochotę na wycieczkę, to można sobie wydłużyć trasę odbijając z czarnego szlaku na niebieski (nie ma drogowskazu , można łatwo przeoczyć początek szlaku  ), który wchodzi na górę Neshef z niezłym widokiem ze szczytu. Potem można wrócić po własnych śladach do szlaku czarnego , albo zejść ze szczytu na południe do drogi prowadzącej do bazy wojskowej , tam skręcić w prawo i dobić do drogi nr 12 przy przystanku Har Uziya Junction.