No dobra, przeszliśmy ten 1000 km i co? Jakieś fanfary, nagrody, uścisk ręki prezesa? O nie, lepiej! Pierwszą nagrodą był sklep z chłodnym piwem zaraz przy ostatnim znaku szlak w Ejlat. Drugą to, że następnego dnia nie trzeba było iść. Po trzecie – woda! Nie ta na plecach, ale ta w kranach i w morzu, bez ograniczeń! Spędziwszy tyle dni na pustyni, każdy, nawet taki co nie za bardzo potrafi pływać (czyli ja), marzy o zanurzeniu się w wodach morza. Nawet jeśli miałoby to być Morze Czerwone, które jak wiemy z Biblii czasem się rozstępuje. A i tak nawet gdyby się rozstąpiło, to z całą pewnością dalej nie zamierzałam iść. Poczekałabym aż wróci. Wystarczy, żadnego Egiptu na piechotę. I chociaż już wiedzieliśmy, że Ejlat nie jest najpiękniejszym miastem Izraela (z tymi bloczyskami byle gdzie i bałaganem architektonicznym to w sumie jak Polska) to był magiczną metą. Na jego korzyść przemawia położenie nad ciepłym morzem i wysokie temperatury przez cały rok, a także niedalekie kasyno na Synaju (w Izraelu hazard jest zakazany) przyciągające masy Izraelczyków w każdy weekend. Czyli tłoczno.
Atrakcje w Ejlacie: Rezerwat Rafy Koralowej i snorkeling
W związku z tym, że z tym pływaniem to u mnie różnie (czyli nurkowanie mogłoby mnie zabić), a wzdłuż całej plaży, przy której leży Ejlat i ta, przy której rozbiliśmy namiot znajduje się Rezerwat Rafy Koralowej (oczywiście nazywa się ona Plażą Koralową, w przeciwieństwie do Północnej nad którą znajdują się hotele) to Piotrek poszedł do niego za darmo, czyli wszedł do morza popływać. I wtedy wszedł w bliski kontakt z koralowcami obijając sobie o nie nogi. Ja wybrałam kosztowniejszą opcję bez moczenia się;)
Tuż obok znajdowało się Park Rozrywki (tak bym to nazwał po naszemu;)) i podwodne obserwatorium rafy koralowej, basen z rekinami i inne cudeńka. Dla ludzi z dziećmi. Dzieci wprawdzie w okolicy żadnych do wypożyczenia nie było, ale nic nie mogło mnie powstrzymać przed popatrzeniem na rybki, po tylu dniach patrzenia w skały. Zapłaciłam prawie sto nowych złotych polskich (109 NIS osoba dorosła) i sforsowałam bramki.
Z perspektywy patrząc to na moje szczęście żółte łodzie z przezroczystym dnem pływają tylko w weekendy albo dla całych grup zorganizowanych, więc ominęła mnie ta atrakcja i przyoszczędziłam (P. zobowiązał mnie do popróbowania wszystkiego;)). Choroba morska i tak mnie dopadła, i to w kinie… Ale po kolei.
Podwodne obserwatorium rafy koralowej w Ejlacie Izrael
Na pierwszy rzut poszło wymarzone podwodne obserwatorium: przewodnik sprzed 20 lat sprawił, że wyobrażałam sobie długi szklany tunel, którym powoli będę schodzić pod wodę, niczym jakaś łódź podwodna… Niestety tutaj też nastąpiło zanurzenie, ale raczej gwałtowne w dół, po schodach. Obserwatorium Rafy Koralowej mieści się w czymś na kształt wieży, gdzie na poziomie morza znajdują się sklepiki z biżuterią i kawiarnia (gdybyś się człowieku zmęczył tymi kilkudziesięciu metrami od bramy do wieży) i można pójść w dół pod wodę albo na punkt widokowy. Schodzi się po wąskich żelaznych schodach pomalowanych – jakże by inaczej: na niebiesko, woda na zewnątrz dudni obijając się o blaszane ściany. Robi się ciemno…. A na dole: znajdujemy się w czymś na kształt wielkiego akwarium z małymi szybkami, za którymi rafa i rybki:
Szybki są trochę obdrapane z obydwu stron, i woda mętniejsza, więc jest mniej kolorowo niż w rzeczywistości. Pod okienkami rozmieszczono tabliczki ze schematycznymi rysunkami ryb oraz korali i ich nazwami, tak więc można się i poduczyć rozróżniania gatunków. I wszędzie ślady małych lepkich dziecięcych rączek…
Jak już się znudziłam gapieniem na podwodny świat rafy koralowej przybudynkowej, wspięłam się na wieżę widokową, z której można się było zorientować jak daleko pod wodą rozciągają się koralowce.
A że wiało na górze, to szybko zeszłam na dół do basenu z żółwiami i płaszczkami (wypatrzyłam tylko te pierwsze, może dlatego że były ogromne).
Ale żółwie, jak to żółwie wolne i nudne były, i miały mały basen. I jakoś tak się pchały jeden na drugiego. Zbliżała się godzina mojej pierwszej zaplanowanej atrakcji: “Show at Oceanarium”. Pobiegłam więc do niego, razem z grupą Rosjan i Koreańczyków. Na co? A na film. I to jeszcze do kina ileś tam “D”. A tym kinie … boksy z krzesełkami z pasami bezpieczeństwa, ruchome. I film: o tatusiu i synku, oceanografie i nurkowaniu, lataniu helikopterem i pływaniu łodzią, ratowaniu rekina białego, bohaterstwie i przekazywaniu pasji z pokolenia na pokolenie. Szczerze to było mi niedobrze nie tylko od ruszającego się krzesła 😉
Karmienie rekinów – atrakcje dla dzieci w Ejlat Izrael
A potem biegusiem na karmienie rybek w basenie z rekinami:
Jakaś pani coś mamrotała do mikrofonu po hebrajsku i angielsku, ale nie dało się tego zrozumieć. Rekin nie zjadł nurka, poszłam więc wyprzedziwszy tłumy z dziećmi do akwarium z rzadkimi rybkami:
Jeszcze połaziłam między akwariami i sklepami, ale zaczynało być tłoczno (zbliżało się południe – już czas na rodziny z dziećmi), tak więc nie poczekałam na inne atrakcje:
– karmienie żółwi o 12.30;
– otwieranie małży, by wydobyć perły o 13.00;
– karmienie małych żółwików o 13.30;
– karmienie rekinów o 14.30
ani na jedzenie;).
Ach spokojne cztery ściany własnego namiotu!
A jeśli mielibyście ochotę na wycieczkę na pustynię, to zapraszam na post o trekkingu po pustyni Negew
PRAKTYCZNE INFORMACJE:
strona www Coral World / Underwater Observatory
godziny otwarcia Oceanarium w Ejlacie: codziennie: 8.30-16.00
Ile kosztuje bilet do Oceanarium? cennik:
Park+Oceanarium : dorośli 109 NIS, dzieci 3-16 lat płacą 89 NIS, poniżej 3 roku życia 10 NIS
łódź ze szklanym dnem: dorośli 35 NIS, 3-16 płacą 29 NIS, poniżej 3 roku życia 15 NIS
tylko PARK: dorośli 89 NIS, dzieci 79 NIS
Bilet wstępu do Parku w Ejlat Izrael jest ważny przez 3 dni !














Dzięki za superblog, we wrześniu byliśmy w Jordanii i Izraelu, skorzystaliśmy z wielu bardzo przydatnych informacji.
Tym razem pytanie – jakie są możliwości wycieczki z Ejlatu do klasztoru Świętej Katarzyny na Synaju? Jak wygląda przekraczanie granicy do Egiptu i z powrotem i jakie są opcje transportu w Egipcie z Taby do Św.Katarzyny?
Hejka Wapniaki
Pytanie z innej beczki : syn mój Jakub 😉 za tydzień wyrusza na Szlak .
Będzie szedł od Jerozolimy – ograniczenia czasowe ;( – ale to też ,,kawałek,, drogi 😉
moje pytanie brzmi – co z pieniędzmi ? czy wymieć wszystko w Polsce na ichnie pieniądze i zabrać gotówkę ? czy może wziąć dolary i wymieniać w kantorach ? czy nic nie robić tylko wypłacać w bankomatach lub płacić kartą tam gdzie można ?
Z wyrazami szacunku i zazdrości przygody 😉
Urszula
Zabrać dolary i kartę. W Polsce kurs szekli nie jest najlepszy, lepiej kupić dolary. Poza tym w prawie każdym sklepie po drodze na szlaku dało się płacić zwykłą kartą, testowaliśmy wtedy i karty Visa i Mastercard i nie było najmniejszego problemu, w kibucach czy wsiach płaciliśmy kartą. Szkoda że Pani syn leci już za tydzień, bo poleciłabym wyrobienie mu karty Revolut, to taka wielowalutowa karta, dzięki której można panować nad kursem walut. Ale zamawia się ją przez internet przez aplikację i w ciągu tygodnia nie dotrze do Pani. Dlatego dolary+karta. Pozdrawiamy ciepło! Powodzenia na szlaku!
Bardzo dziekuję 😉 chorobcia szkoda , że nie wiedziałam o tej karcie , ale nie ma tego złego ….
Nie ma za co! Trzymamy kciuki za pogodę i przygodę na szlaku dla syna!
Kilka dni temu wróciliśmy z Ejlatu, więc moge dorzucić trochę informacji. Nie zwiedziliśmy Parku i Oceanarium, bo przy kasach powiedziano, że z powodu sztormu, który był dzień wcześniej, jest kiepska widoczność, część atrakcji nei była dostępna, a sam film raczej nas nie interesował. Poszliśmy natomiast na plażę Coral Beach, która jest płatna (35NIS). Teraz w zimie była prawie pusta. Co kawałek są zadaszone stoliki oraz plastikowe krzesełka (całkiem wygodne), za leżaki trzeba dodatkowo dopłacić. Na plaży znajdują się zejścia do wody otoczone bojkami, za które nie można wchodzić, żeby nie zniszczyć rafy. Jeśli ktoś nie lubi się moczyć są też pomosty, z których świetnie widać rafę i kolorowe rybki (pewnie lepiej niż przez porysowane szyby w obserwatorium). Tak jak wspomniałam byliśmy tam na dzień po sztormie i również przy wejściu na plażę powiedzieli nam, że jest kiepska widoczność. Mimo wszystko nie mogliśmy zejść z pomostu, co chwilę odkrywająć jakąś nową ciekawą rybkę lub inne stworzonko.
Super, dzięki za informacje, bo my nie byliśmy na tej płatnej części plaży Coral Beach i widzę, że trochę straciliśmy!
witam, trafiłam tu zupełnie przypadkiem szukajac informacji na tamat Eilat 🙂 za chwil pare wyjezdzam i za chiny nei wiem jak sie przygotowac co zabrac a czego na pewno nie 😛
jak przygotowac sie w styczniu z garderoba 😛 czy będzie na tyle ciepło zeby poplasac z delfinami czy raczej owinac sie recznikiem na plazy 😛
moze ktos byl i podpowie co nieco 🙂 ?
W ciągu dnia w Ejlacie jest naprawdę ciepło, nawet teraz w styczniu czy w lutym. W lutym spaliśmy nie raz tam na plaży i pływaliśmy w Morzu Czerwonym. Jednak wieczory to trochę inna sprawa, bywa chłodniej i nawet zdarza się deszcz. W zeszłym roku w lutym w nocy padał nawet grad. Jeśli wybierałabyś się na pustynię nocą to może być nawet bardzo chłodno. Zabrałabym rzeczy jak nad polski Bałtyk latem: opalanie się i strój kąpielowy jak najbardziej ale i coś na chłodniejszy wiatr kiedy zajdzie słońce.
Cześć .Za kilka tygodni lecimy do Eilat i mam pytanie ….Czy z centrum miasta łatwo się dostać w okolice Coral Beach.? Czy jest tam coś w rodzaju autobusów miejskich z rozkładem jazdy . Bo nigdzie nie mogę znależć konkretnych opisów . Nie chodzi mi o transport z i na lotnisko ale o codzienne przemieszczanie się do centrum jesli będzie taka potrzeba bo z hotelu który sobie upatrzyliśmy mamy tam ok 6 km .Pozdrawiam i czekam na cud wiadomości
Tak, są autobusy miejskie w Ejlacie. Z centrum miasta do Coral Beach jeździ autobus nr 15/16 ( to ten sam autobus ale kuedy jedzie z miasta na plażę ma jeden numer a jak wraca to ma ten drugi). Na lotnisku w Ovdzie dawali mapke Ejlatu, na której były te autobusy. Oprócz tego stał tam facet z Eggedu (autobusy w Izraelu) i sprzedawał karty Rav Kav Card- to takie karty- bilety wieloprzejazdowe. Możesz go popytać ile kosztuje karta, jak doładować i przeliczyć czy się Wam będzie opłacała. Rozklad i cennik pojedynczych powinien być na stronie Eggedu.
Bardzo dużo przydatnych informacji tu znajduję, super! Mam takie pytanko, czy płaciliście za wstęp na plażę, gdzie rozbijaliście namiot?:)
Nie, nie płaciliśmy. Na ogół plaże (nawet hotelowe) w Izraelu są bezpłatne i dostępne dla wszystkich. Płatne są dodatki leżak + parasolka, ręczniki itp. w Eilacie rozbijaliśmy się w jedynym miejscu gdzie można zrobić to legalnie i za darmo – na plaży Migdalor Beach tuż przy granicy z Egiptem. 500 metrów wcześniej jest też jedyny camping w Eilacie – Eilat Field School cena ok 60zł/os. Do obu miejsc można dojechać z centrum Eilatu autobusem jadącym do graicy z Egitem chyba nr 15/16
Od kiedy nauczyłam się nurkować oceanaria nie zachwycają mnie już tak jak kiedyś…
Oceanaria uwielbiam! 🙂 Jak mogłaś ominąć karmienie rekinów? Ech 😛
No, no! lle atrakcji w jednym oceanarium! Dzieciaki na pewno biegały tam zachwycone 🙂
Mnie za to zainteresowało to Wasze przejście przez pustynię. Cofam się, by nadrobić zaległości 😉
Czy ta rafa koralowa to naturalna i sztucznie stworzona na potrzeby oceanarium? Zastanawiam się, jakie tam są warunki do nurkowania.
rafa jak najbardziej z natury powstała, a warunki do nurkowania podobno super, płacisz za wstęp do rezerwatu, masz swój albo wynajmujesz strój i już – oglądasz 😉
Uwielbiam oceanaria. Chyba dlatego że nie lubie pływać, ale lubie za to oglądać podwodne żyjątka. Oceanarium wtedy pomaga 😉 Co do sklepiku z piwem, to pamiętam jak po przejściu wąwozu na Krecie na końcu stał Pan ze świeżo wyciskanym sokiem pomarańczowym (jak by było piwo to pewnie kupił bym obie rzeczy). Nie da się oprzeć pokusie. No i oczywiście wielkie gratulacje za ten 1000 km 😉
Dzięki 😉
Uwielbiam Twój styl pisania!! Skradłaś moje serce już na początku, pisząc o piwie i wodzie 😀
Dzięki za miłe słowa 😉